Przypomniało mi się, że nie zamknąłem garażu. Zazwyczaj nie załączam światła przed domem, gdyż znam doskonale swój ogród i podjazd, a do garażu mam kilka kroków. Dziś jednak coś mnie tchnęło i załączyłem światło. I dzięki temu ten mały jegomość uszedł z życiem 😉 Będzie mi tu po nocy przechadzki urzadzał po wycieraczce, oślizgły typ 😉😆