W oczekiwaniu na jutrzejszy "wielki dzień" w negocjacjach w Genewie, dziś trochę wieści z drugiej, izraelskiej strony barykady:
Dziś premier Indii Narendra Modi rozpoczął dwudniową wizytę w Izraelu. Przywitano go z wielką pompą i czerwonym dywanem. Sam premier Netanjahu napisał na X, że "Izrael i Indie to sojusz dwóch globalnych liderów". Netanjahu w ostatnich dniach sporo wypowiadał się na temat sojuszu Izraela z Indiami jako o osi państw "dbających o stabilizację i bezpieczeństwo". Stwierdził też, że Izrael zamierza stworzyć sieć sojuszy wraz z Indiami, Cyprem, Grecją i nieokreślonymi państwami arabskimi.
Wizyta nie ma tylko symbolicznego znaczenia. Izrael i Indie mają podpisać kontrakty o łącznej wartości nawet 10 miliardów dolarów. Współpraca ma dotyczyć przede wszystkim przemysłu obronnego. Według doniesień, Izrael może przeprowadzić do Indii transfer technologii dotyczących słynnej Żelaznej Kopuły, systemu obrony przeciwpowietrznej.
W ostatnich dniach ostrą reakcję w krajach Bliskiego Wschodu wywołały słowa amerykańskiego ambasadora w Izraelu. W wywiadzie przeprowadzanym przez Tuckera Carlsona Mike Huckbee stwierdził, że "byłoby w porządku, gdyby Izrael zagarnął dużą część Bliskiego Wschodu". Pytanie dotyczyło tzw. "Wielkiego Izraela", idei według której zgodnie z biblijną obietnicą Izrael ma prawo do ziem od Eufratu po Nil - dziś oznaczałoby to zajęcie dodatkowo Libanu, Jordanii, Syrii, dużej części Iraku, Arabii Saudyjskiej i Egiptu, a nawet części Kuwejtu. Huckebee stwierdził jednocześnie, że Izrael nie ma takich planów i "chcą jedynie obronić tę ziemię, którą już posiadają". Na słowa te odpowiedziały państwa regionu, które wydały oświadczenie ostro potępiające słowa ambasadora. Oświadczenie zostało podpisane przez przedstawicieli: Egiptu, Turcji, Palestyny, Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu, Bahrajnu, Syrii, Indonezji, Pakistanu, Arabii Saudyjskiej, Kataru i Libanu, a także Ligii Arabskiej, Organizacji Współpracy Islamskiej i Rady Współpracy Zatoki Perskiej.
Izrael ostrzegł władze Libanu, że izraelskie wojsko uderzy na ten kraj, jeśli Hezbollah weźmie udział w ewentualnej wojnie z Iranem. Tel Awiw zapowiedział, że weźmie na cel nie tylko obiekty wojskowe, ale też infrastrukturę cywilną.
Źródło 1, źródło 2, źródło 3, źródło 4, źródło 5, źródło 6