Według oficjalnych informacji, w Iranie wskutek amerykańskich nalotów zginęło już przynajmniej 50 osób. Ataki uszkodziły już wiele elementów infrastruktury cywilnej. Na południu kraju około 10 tysięcy odbiorców jest dziś pozbawionych dostępu do wody.
Iran też atakuje nie tylko amerykańskie cele wojskowe, ale też infrastrukturę cywilną w krajach regionu. Od wczoraj dwie z dziewięciu głównych stacji odsalania wody w Kuwejcie są wyłączone z użytku z powodu zniszczeń. Władze Kuwejtu informowały też dzisiaj o kolejnym, intensywnym ataku, który poważnie uszkodził m.in. "jedną z głównych instalacji naftowych" i spowodował poważne straty.
Silne eksplozje i ataki są też zgłaszane w Jordanii i Bahrajnie.
Mohsen Rezaei, irański dowódca, doradca Najwyższego Przywódcy i jedna z głównych postaci w kręgach władzy powiedział, że "polityka wojny połączonej z dyplomacją dobiegła końca", a Amerykanie nigdy nie zamierzali przestrzegać postanowień zawieszenia broni. Ostrzegł, że irańskie siły póki co działają umiarkowanie, ale jeśli Amerykanie nie zakończą wojny w ciągu dwóch-trzech dni, Iran przejdzie do bardziej "agresywnej i ofensywnej" fazy.
Przedstawiciel Iranu przy ONZ napisał list do sekretarza generalnego organizacji, w którym opisał amerykańskie ataki na infrastrukturę cywilną i wezwał do natychmiastowego powstrzymania działań USA. Zaznaczył, że jeśli organizacja nie podejmie żadnych kroków, Iran zastrzega sobie prawo do "użycia wszelkich możliwych środków w celu obrony".