Mam nadzieję, że dziś odpoczywacie, bo przed nami prawdopodobnie ciężki tydzień.
Donald Trump napisał wczoraj na platformie Truth Social, że daje Iranowi ultimatum: 48 godzin na całkowite odblokowanie cieśniny Ormuz. W przeciwnym wypadku USA mają zbombardować irańskie elektrownie, "począwszy od największej". O ile w ogóle miał tu coś konkretnego na myśli, mogło chodzić o elektrownię atomową w irańskim mieście Buszehr nad Zatoką Perską.
Zaledwie godzinę wcześniej Trump w innym poście skrytykował Davida Sangera, dziennikarza New York Times który wyraził się krytycznie o wojnie z Iranem: "Stany Zjednoczone zmiotły Iran z mapy, a jednak ten słabiak David Sanger twierdzi, że nie osiągnąłem swoich celów. Właśnie, że osiągnąłem, i to całe tygodnie przed terminem! Ich przywódcy nie istnieją, ich marynarka i siły powietrzne są zniszczone, nie mają już absolutnie żadnej obrony, i chcą zawrzeć umowę! Ale ja nie chcę! Wyprzedzamy plan o całe tygodnie!".
Dziś z kolei napisał: "Teraz, kiedy Iran już nie istnieje, największym wrogiem Ameryki jest Radykalnie Lewicowa, Wysoce Niekompetentna Partia Demokratyczna!".
Nieistniejący już Iran ogłosił, że jeśli Amerykanie zaatakują jego elektrownie i infrastrukturę energetyczną, on sam uderzy we wszystkie takie same cele na terenie państw Zatoki Perskiej.
Jak na nieistniejące państwo, Iran nadal mocno odpowiada na wszystkie zadawane mu ciosy. Wczoraj Amerykanie ponownie uderzyli w ośrodek wzbogacania uranu w Natanz niedaleko Isfahanu. W odpowiedzi po kilku godzinach irańskie pociski uderzyły w miasta Dimona i Arad w południowym Izraelu. Atak był dużo bardziej wyjątkowy od wcześniejszych. W pobliżu miasta Dimona znajduje się Ośrodek Badań Nuklearnych Negev im. Szimona Peresa, jeden z najważniejszych, izraelskich ośrodków nuklearnych. Teoretycznie jest to jeden z najlepiej chronionych obiektów w całym kraju, więc dla wielu szokiem było samo to, że irańskie rakiety przedarły się tam przez obronę powietrzną.
W wyniku ataku doszło do rozległych zniszczeń, choć sam ośrodek nuklearny prawdopodobnie nie został uszkodzony. W obu miastach liczba rannych wynosi przynajmniej 180 osób. Władze Izraela zapowiedziały wszczęcie śledztwa w sprawie nieprawidłowego działania obrony powietrznej.
Dodatkowo Iran wystrzelił dwie rakiety w kierunku brytyjskiej bazy na wyspie Diego Garcina na Oceanie Indyjskim. Wyspa jest oddalona od wybrzeży Iranu o około 4000 km. Mimo tego, że żaden z pocisków nie dotarł do celu - jeden prawdopodobnie spadł do oceanu, a drugi został zestrzelony - to sam fakt próby zaatakowania tak odległego celu wywołał duże poruszenie. Atak nastąpił wkrótce po tym, jak Wielka Brytania pozwoliła Stanom Zjednoczonym korzystać z bazy na Diego Garcia w ataku na Iran. Oficjalnie tylko w przypadku misji wymierzonych w wyrzutnie rakiet bezpośrednio zagrażające statkom w Cieśninie Ormuz.
W Katarze doszło do katastrofy śmigłowca wojskowego, w której zginęło 7 osób - wszyscy znajdujący się na pokładzie. Wśród ofiar było trzech pasażerów narodowości tureckiej, obecni tam w ramach turecko-katarskiej współpracy wojskowej. Nie jestem pewien, czy lot miał związek z obecną wojną, ale to bardzo prawdopodobne. Władze Kataru i Turcji zapewniają, że śmigłowiec nie został niczym trafiony, a przyczyną katastrofy były problemy techniczne.
Scott Bessent, sekretarz skarbu USA powiedział, że administracja Donalda Trumpa ma "mnóstwo pieniędzy" do prowadzenia długiej wojny.