Wyobraźcie sobie, że mamy XXI wiek, że mamy demokratyczne rządy państwa, które zostaje członkiem NATO i Unii Europejskiej.
Wtedy znajduje się jakiś szur, co twierdzi, że państwo przeprowadza potajemnie sterylizacje kobiet. Uznaje się bowiem, że tych ludzi jest za dużo i trzeba choćby takimi metodami coś z tym zrobić.
Oczywiście delikwenta można wyśmiać, bo tzw. demokracja liberalna w ogóle nie byłaby zdolna do czegoś takiego. Tutaj wszyscy są mili, szanują szeroko pojęte wartości europejskie itd.
Mija jednak 20 lat i możemy się dowiedzieć, że:
Jeżeli ktoś ma dobrą pamięć, to już w trakcie czytania, przypomniał sobie dobrotliwą Szwecję, która sterylizowała przymusowo niepełnosprawnych nieco wcześniej. Jednak właśnie lata 1990-2004 szokują bardziej. Wtedy uznawano Cyganów za ludzi, których liczebność należy ograniczyć. Gdyby teraz ktoś z "wyższych sfer" ogłaszał konieczność ograniczenia liczby ludności, to dla mnie brzmiałoby to niepokojąco.