Tak abstrahując od wszystkiego czy tylko ja uważam, że uprawianie dyplomacji będąc prezydentem najpotężniejszego państwa na świecie za pomocą Twittera jest delikatnie mówiąc... nie halo?
Tym bardziej jeśli mówimy o sytuacji, w której dwie militarne potęgi i kilka innych ciut mniejszych mogą zetrzeć się bezpośrednio w państwie ogarniętym od 7 lat wojną domową...