Od zalania dziejów ludzkość zastanawiała się nad jednym pytaniem. Czy whisky można pić z cola czy może jest to bezczeszczenie świętości. Dzisiaj spróbujemy odpowiedzieć na te jakże nurtujące wielu filozofów odwieczne pytanie.
Podstawowy podział zaczyna się oczywiście od whisky słodowej (single malt), produkowanej w jednej destylarni ze słodu jęczmiennego, wody i drożdży. Potem idzie whisky słodowa mieszana (vatted lub pure malt), czyli mieszanka single malt z różnych destylarni. Whisky zbożowa (grain) to dość rzadka, przemysłowa produkcja, a whisky mieszana (blended) to najpopularniejsza whisky świata, powstała z połączenia od kilku do kilkudziesięciu typów single malt i grain. Na koniec trzeba dorzucić Tennessee Whisky i Burbon produkowane z kukurydzy, żyta i słodu jęczmiennego.
Jeśli nie pijesz degustacyjnie lub masz do czynienia z kiepską whisky, czy też w konkretnym przypadku nie zależy ci na wrażeniach degustacyjnych z danej butelki – wybierz wersję z colą lub dowolnym dodatkiem. Wszystko sprowadza się do tego, że cola temperuje smak i aromat trunku. Jeśli zatem z jakiś powodów nie chcesz czuć aromatu i smaku whisky (kiepski trunek) lub nie masz potrzeby go czuć (impreza, social drinking) – zmieszaj whisky z colą.
Mniej kosztowne bledned whisky idealnie nadają się do mieszania z innymi napojami - gingerem, colą i czym nam się podoba. Do tego właśnie służą najpopularniejsze blendy. Whisky blended z wyższej półki można mieszać, np. z wodą, ale nadają się równie dobrze do picia bez żadnych dodatków. Jeśli chodzi o blendy najrzadszych whisky to tak oczywiście, można je z czymś mieszać, ale chyba jednak to trochę wstyd...
Są na świecie butelki whisky, którą zabutelkowano dopiero po kilkudziesięciu latach leżakowania w beczce. Często z takiej beczki wyparowało już tyle whisky, że starczyło zaledwie na wypełnienie kilkunastu lub kilkudziesięciu butelek. Ze względu na drakońskie ceny, przeciętny śmiertelnik ma bardzo małe szanse na spotkanie „twarzą w twarz” z tego typu trunkiem. Jeśli jednak gdzieś w pobliżu pojawi się stereotypowy nowobogacki gentleman, który w wybornej restauracji, z twarzą pokerzysty zamówi butelkę absolutnie unikatowej whisky z wyraźną intencją zmieszania jej z czymkolwiek, należy interweniować.
Tak więc, kiedy zobaczycie Janusza degustującego Golden Locha z Biedronki i z wykrzywioną miną zachwycał się będzie jej aromatem to podajcie mu butelkę coli, niech się nie męczy chłopaczyna.
Jeżeli ci się spodobało to zostaw upvote i komentarz! xD