Wbrew logice, okazuje się, że obecnie najważniejszym i najpilniejszym tematem w Polsce są wybory prezydenckie i sposób ich przeprowadzenia, rozgrzewa on do czerwoności zarówno rządzących i opozycję, w nieco mniejszym stopniu wyborców.
Obserwując rozwój sytuacji związanej z zagrożeniem COVID-19 trudno sobie wyobrazić, że za miesiąc wszystko wróci do normy i wybory prezydenckie będzie można przeprowadzić w normalny sposób. Rządzący próbują w ostatniej chwili zmienić kodeks wyborczy i zorganizować wybory drogą korespondencyjną. Na Twitterze i wielu forach dyskusyjnych zawrzało, słychać głosy, że przecież można przeprowadzić głosowanie przez internet. Otóż nie, nie można obecnie przeprowadzić wyborów przez internet, a poniżej wyjaśnię dlaczego tak uważam.
Po pierwsze głosowanie przez internet jest uzupełniającą formą tradycyjnego głosowania, w społeczeństwie, gdzie nie każdy ma dostęp do internetu nie może to być jedyną formą głosowania. Jeszcze mniej osób posiada profil zaufany, który mógłby posłużyć do weryfikacji użytkownika w trakcie głosowania. Tak więc forma głosowania bez lokali wyborczych jak to proponuję w ostatnim projekcie ustawy partia rządząca nie wchodzi w grę. W przypadku wielu form głosowania istnieje też niebezpieczeństwo, że głosujący odda dwa głosy - jeden przez internet, a drugi w lokalu wyborczym. Takie przypadki zostały zauważone w Norwegii, gdzie w kilku rejonach prowadzono eksperyment z głosowaniem przez internet, między innymi to było powodem porzucenia idei głosowania internetowego przez norweski parlament.
Druga sprawa, a w zasadzie najważniejsza, to brak odpowiedniej infrastruktury do przeprowadzenia głosowania internetowego. Widziałem gdzieś opinie, że przecież jest gotowa platforma IBM oparta na blockchain i PKI, którą można by wykorzystać. Szanujące się rządy nie sięgają na półki sklepowe po gotowe produkty, tylko sami budują latami taki system. W przypadku takich produktów ważną rolę odgrywa ich transparentność. Kody źródłowe estońskiego systemu do głosowania są ogólnodostępne i fachowcy od bezpieczeństwa mogą go analizować i testować pod względem bezpieczeństwa danych, prywatności itp.
W przypadku każdego głosowania zdalnego (internetowe i korespondencyjne) jest duży problem zaufania obu stron, z jednej strony istnieje podejrzenie, że głosować może osoba nieuprawniona, a z drugiej, głosujący nie ma pewności, że jego głos jest tajny i nikt nie powiąże oddanego głosu z głosujacym.
Zwróćcie uwagę jak rządzący chcą ten problem rozwiązać w przypadku propozycji głosowania korespondencyjnego w zbliżających się wyborach. Głosujący ma oddać głos na karcie do głosowania i włożyć ją do koperty i zakleić, następnie na drugiej karcie oświadczenia wpisuje swoje dane (imię i nazwisko oraz PESEL), pierwszą kopertę z kartą do głosowania i podpisane oświadczenie wkłada do drugiej koperty i wysyła do wskazanej komisji wyborczej. W idealnym świecie taką kopertę otwiera komisja, sprawdza oświadczenie, odznacza głosującego na spisie wyborców, a wciąż zaklejoną kopertę z kartą do głosowania wrzuca do urny, wtedy nie byłby wiadomo kto na kogo głosował, ale nikt tego nie zagwarantuje, że w jakiejś komisji stwierdzą, że będą automatycznie otwierać obie koperty.
Żródło: GeneralFramework of Electronic Votingand Implementation thereof at National Elections in Estonia
Opisany w projekcie sposób przypomina głosowanie elektroniczne, gdzie karta do głosowania zostaje zaszyfrowana kluczem publicznym komisji, a następnie podpisem elektronicznym głosującego, który jest weryfikowany w bazie danych, po poprawnej weryfikacji, podpis jest usuwany a karty do głosowania trafiają do wirtualnej urny, gdzie są odszyfrowane kluczem prywatnym komisji. W przypadku głosowania elektronicznego można mieć większą pewność, że oddany głos nie zostanie powiązany z głosującym, czego nie można powiedzieć o głosowaniu korespondencyjnym.
W przypadku tradycyjnego głosowania komisja wyborcza weryfikuje dane głosującego i ten pobiera kartę do głosowania, na której kreśli krzyżyk przy kandydacie. Z racji tego, że dzieje się to "pod okiem komisji" przyjmuje się, że jest to rzeczywisty wybór głosującego. W przypadku głosowania zdalnego nie ma takiej pewności, co więcej ktoś inny może przejąć pakiet do głosowania wpisać nasze dane i wysłać do komisji lub w przypadku głosowania internetowego ktoś może z hackować komputer użytkownika lub cały system do głosowania. Dlatego zbudowanie dobrego i sprawnego systemu do głosowania internetowego nie jest takie łatwe jak sądzi wielu. Dodatkowo nawet w stawianej za wzór Estonii, gdzie głosowanie internetowe jest możliwe od 2005 roku odsetek głosujących w ten sposób jest wciąż bardzo niski tylko co dziesiąty Estończyk decyduje się na tę formę głosowania, chociaż blisko 90% popiera tę możliwość.
Myślę, że jeszcze długo będziemy czekać w Polsce na tę formę głosowania. Co jakiś czas wraca ten temat w mediach jak bumerang, pojawiają się informację, że ktoś nad tym pracuje, coś tam robi, ale jak na razie brak konkretów.