Dziś w Dwójce pojawiła się zapowiedź wystawy Wojciecha Wilczyka „Słownik polsko-polski”, która będzie pokazywana w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Zastanawiam się, dlaczego nie można odsłuchać tej zapowiedzi w internecie. Z chęcią bym sobie przypomniał niektóre twierdzenia autora, bo z pamięci mogę coś źle przytoczyć. Prowadzący audycję chyba czuł się trochę nieswojo, bo rozmowa się nie kleiła. W skrócie, autor wystawy znany z "socjologicznych" prac, zwłaszcza z wystawy Święta wojna dokumentującej graffiti (autor uparcie stosował określenie "grafy" znaczące coś zupełnie innego) autorstwa kibiców skłóconych ze sobą klubów piłkarskich.
Efektem tamtego projeku stało się dokumentowanie patriotycznych murali poświęconych Żołnierzom Wyklętym. Autor reprezentuje pogląd zgodnie, z którym praktycznie wszyscy Żołnierze Wyklęci byli zbrodniarzami. Jego zdaniem gloryfikowanie ich jest zaprzeczeniem faktu, że po wojnie wielu ludzi w Polsce włączyło się świadomie w budowę komunistycznej Polski, bo wcale nie chciało powrotu Polski przedwojennej. Murale, które nazwał ersatzami pomników (to jedyna rzecz, co do której z nim się zgadzam) mają destrukcyjny wpływ na świadomość społeczeństwa bo tworzą ludzi, którymi łatwo manipulować. Serio. Tak może dosłownie nie powiedział, ale jestem pewien, że taki był sens jego wypowiedzi.
Właściwie miałem wrażenie, że cała ta dokumentacja to jakiś materiał dowodowy w niezałożonej jeszcze sprawie a artysta wcielił się w rolę pracownika służb. Tak jakby chciał powiedzieć "nie myślcie sobie, ze tak to zostanie, jak tylko PIS straci władzę wszystko to zamalujemy". I to wszystko w państwowej galerii reklamowane w państwowym radio. Za pieniądze podatników, którzy zostali uznani za czcicieli morderców bez najmniejszej reakcji ze strony prowadzącego program. I to tuż przed 11 listopada.
P.S.
Rozmowa już jest dostępna na stronach Dwójki