Georges Seurat – Bez widoków na ideał (32)

helcim(73)
Published in
#polish
Words
469
Reading
3 min
5y
Listen to this post
~3 min

pudr.jpg

Georges Seurat, Pudrująca się młoda kobieta, 1889, National Galleries Scotland

Musi nieco dziwić fakt, że osobą przedstawioną na tym pozbawionym emocjonalności portrecie jest Madalaine Knoblock, modelka, towarzyszka życia Seurata i matkę jego dziecka. Portret i garść informacji o życiu prywatnym Seurata jakie pozostały przedstawiają ich stosunki w niejednoznaczny sposób. Seurat ukrywał swój związek nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Wielu z nich dopiero po jego śmierci dowiedziało się o tym, że był ojcem. Trudno doszukać się czułości, czy choćby odrobiny zwykłej sympatii wobec pozbawionej pewności siebie młodej dziewczyny o dość obfitych kształtach. Wszystko zdaje się w nim być jakąś gorzką karykaturą. Chłodne, "naukowe" podejście wydaje się niestosowne, wręcz nieludzkie, wobec osoby bliskiej. Seurat przedstawił swoją modelkę z puszkiem w ręku, nienaturalnie zastygłą w trakcie nakładania pudru, a może dopiero zastanawiającą się czy ma to zrobić. Trudno stwierdzić czy patrzy na swoje odbicie w lusterku czy na puszek. Cały anturaż tej sceny można odczytać jako subtelną kpinę z drobnomieszczańskiego gustu. Fikuśny mebelek na którym stoi lusterko na karykaturalnie wywiniętych cienkich nóżkach, obrazek czy lustro na ścianie w mało wyrafinowanej chińskiej ramce z dziwnymi drzwiczkami, wyglądają na bardzo kruche i słabe.

Można przypuszczać, że Seurat nie miał zamiaru malować portretu (tożsamość portretowanej podczas prezentacji obrazu na Salonie pozostała nieznana) ale chciał przedstawić pewien typ kobiety, typ który znalazł poczesne miejsce w literaturze jego czasów. W powieści Hippolyte'a Taine'a Życie i spostrzeżenia o niem pana Graindorge z 1867 roku, która była wciąż popularna w latach osiemdziesiątych XIX wieku, na początku znalazł się poniższy opis sporządzony podczas wizyty w Operze. Bohater powieści tak charakteryzował jedną z licznych, otaczających go na widowni kokotek.

Za czasów Tycjana byłaby może uczciwą, prostą dziewczyną, dziś, skalana, bezwstydna, przyzwyczajona do obelg i nadużyć, od dziesięciu lat się pudruje, noce bezsenne spędza na kolacjach z pasztetami. Nauczyła się jedynie jeść dobrze i wykwintnie i pić jeszcze lepiej. Możnaby ją nazwać istotą kolacyjkową. Roztyła się już jak gęś tuczona.

Przyjaciel Seurata Victor Joze Dobrski w swojej korespondencji dla warszawskiej „Fortuny” pisał „Paryż nazywany bywa słusznie przez wielu «stolicą świata», dodawać jednak w takim razie zawsze należy, że jest on też stolicą «półświata» i «ćwierćświata», a wtedy dopiero mieć można o mieście tem dokładne pojęcie”. I żeby nikt nie miał cienia wątpliwości o co mu chodzi, dodawał „W istocie, mało gdzie prostytucja zyskała sobie takie prawo obywatelstwa jak w Paryżu”.

Zainteresowanie paryskim półświatkiem było charakterystyczne dla twórców z kręgu naturalizmu, który młodzi poeci symbolistyczni traktowali z rosnącym dystansem. Obraz Seurata pokazuje, że granice między naturalizmem i symbolizmem nie były nieprzekraczalne i naturalistyczne inspiracje mogły wpływać na artystów bliskich środowisku symbolistów.

Krytycy XX-wieczni skoncentrowani na teorii koloru i kwestiach formalnych na ogół nie zwracali uwagi na groteskowy charakter obrazu. Może byłby on bardziej czytelny, gdyby artysta nie zrezygnował z przedstawienia własnego wizerunku w ramce na ścianie. Ostatecznie umieścił w niej odbicie kwiatów w wazonie.

Georges Seurat – Bez widoków na ideał (32) | Ecency