Do Królestwa Bez Kresu przylega mur. Wysoki na dwa piętra (razem z parterem). Czasem żartuję sobie, że jest za nim Północ, choć bardziej właściwe byłoby określenie "zaczarowany ogród". Zwłaszcza jeśli spojrzy się na mapę Google. Duży zielony kwadrat. Azyl sióstr Wizytek.
Nieco niższy mur mijam codziennie. Odgradza on "wizytkowy" kościół św. Franciszka Salezego niczym twierdzę. Jedna brama (mała) wychodzi na Krowoderską. Druga (duża i masywna) na Biskupią. Czasem otwarte są obie. Czasem tylko ta mała. Do zmroku. Wtedy siostra odźwierna wychodzi ze swojej celi, zamyka bramę i rygluje drewnianą belką. Bo noc jest ciemna i pełna strachów...