Nikt dwa razy nie wchodzi do tego samego Królestwa - to hasło stało się niemal mottem KBK. Zmienia się wygląd, ludzie (nowych ciągle przybywa), narracje. Trudno porównywać obecną sytuację do tej sprzed dwóch lat. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Dynamika jest kompletnie inna. Wszystko kręci się kilka razy szybciej. Zmienia się też opowieść o Królestwie. Ciągle dodawane są jakieś nowe elementy. Ostatnio na przykład kwestia wyjścia z Matrixa, która (moim zdaniem) może mieć ogromne znaczenie. Bo też dużo osób definiuje to jako problem. A KBK go w jakiś sposób rozwiązuje. Ułatwia ludziom poznawanie innych w naturalny, spontaniczny sposób. Tak jak dawniej.
Królestwo się zmienia, równocześnie jednak pozostaje niezmienne. Jest to paradoks niczym "otwarta enklawa". Bo choć narracja wokół KBK ciągle jest rozbudowywana, to w gruncie rzeczy służy to tylko temu, by lepiej wytłumaczyć coś, co dzieje się od samego początku. Herberciarnia, miejsce spotkań, otwarta enklawa to to samo "miejsce trzecie", które od samego początku intuicyjnie wydawało mi się bardzo potrzebne. Na długo przed 2025 rokiem wiedziałem, że miejsca gromadzące ludzi są ważne i bez nich jesteśmy zgubieni. Nie zastąpią ich żadne fora, IRC-e, gadu-gadu ani media społecznościowe.
KBK jest w innym miejscu, ale to nie oznacza, że zaszła jakaś fundamentalna zmiana założeń. Po prostu usprawniliśmy machinę i to co od zawsze było stanem pożądanym teraz dzieje się o wiele częściej niż kiedyś. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedyś też ludzie spontanicznie spotykali się w KBK, prowadzili ciekawe dyskusje, śpiewali, grali w gry. Zupełnie jak teraz, tylko z mniejszą częstotliwością...
PS. Równo w połowie sierpnia mamy 397 odwiedzin, co jak na sezon urlopowy jest całkiem niezłym wynikiem.