Tuż przed Wielkanocą zrobiłem coś, co chodziło mi po głowie od długiego czasu - postawiłem w oknie kilka hifromów. Na początku tylko w Szafie. Potem w również w pozostałych oknach. Efekt był taki, że ludzie zaczęli częściej w nie zaglądać. Niektórzy robią zdjęcia. Byli i tacy, którzy wrzucali relacje z hifromami na Instagrama.
Kolejny pomysł zrealizowałem tydzień temu. Hifromy przemówiły. Na początek dość nieśmiało, ale uznałem, że nie ma co kombinować. Kiedyś można zrobić jakiś konkurs. A zatem na razie mówią tylko: "W środku jest nas więcej!" Efekt jest taki, że w ciągu ostatniego tygodnia 6 osób weszło do Królestwa, bo zaintrygowały je te małe stworki. Co więcej, każda wizyta kończyła się nabyciem kilku.
Wczoraj na przykład przyszła kobieta z Kwidzyna z dziećmi z Chicago. Wzięli dwa hifromy i jeden pieróg. Ogólnie bardzo się im podobało. Szczególnie szafa. Najlepsze jest jednak to, że nie minęła godzina i wrócili "adoptując" 8 dodatkowych hifromów. Może poszli do dowolnego sklepu z pamiątkami i uświadomili sobie że otwarta enklawa faktycznie jest zagranicą bo ceny ma niekrakowskie...