Mieszkanie, które wynająłem jest w świetnej lokalizacji, ładnie urządzone, ale ma jeden mankament - niewygodne łóżko. Wyspałem się więc średnio, tym bardziej, że po 10.00 umówiliśmy się z Inese, że pojedziemy z nią do Garciems, gdzie ma domek letniskowy.
Dołączył do nas Madars, który podczas mojego wolontariatu był formalnie moim nauczycielem łotewskiego. Po 11.00 byliśmy na miejscu.
Pochodziliśmy trochę po plaży (zebrałem trochę drewna do wykorzystania KBK) i po pobliskim lesie (Aga znalazła 2 grzyby) i wróciliśmy na działkę Inese.
Na działce zrobiłem ostatnie zdjęcia hifromów, bo oddałem je Madarsowi i Inese.
Koło 14.00 wróciliśmy z Madarsem na Miera iela. Na mieszkaniu zostawiłem drewno. Chwila oddechu i poszliśmy na Matisa iela do sklepu z biżuterią a potem do antykwariatu, gdzie kupiłem 3 fotografie.
O 16.00 byliśmy umówieni w Mīkla z Martą, która przez pół roku (podczas studiów) odwiedzała KBK.
Po 17.00 poszliśmy do LNMM (Muzeum Sztuki). Obejrzeliśmy wystawę, ale dość szybko, bo o 17.45 zamykali, więc musieliśmy wyjść...
Przeszliśmy się do centrum, gdzie Aga kupiła kilka upatrzonych wcześniej rzeczy i znów wróciliśmy na mieszkanie. Zostawiliśmy rzeczy i poszliśmy do pobliskiego Ezītis miglā. Jedzenie dobre jak zawsze.
Największą niespodzianką była tam polska kolorowanka dla dzieci...