Rok temu (bez dwóch tygodni) stworzyłem napój, który roboczo nazwałem Bris Colą. Był to wywar z łuski kakaowej i yerba mate. Specyficzny w smaku, ale niektórym zasmakował. Miał być idealny na upalne letnie dni. Tak się jednak złożyło, że latem był projekt, sporo pracy i w ogóle nie miałem głowy ani do produkcji, ani do ulepszania receptury.
Wróciłem do tego wczoraj. A myśleć zacząłem już w ubiegłym tygodniu, kiedy @szmulkberg przyniósł do KBK podpiwek własnej produkcji. Początkowo byłem sceptyczny, bo miał zapach kwasu chlebowego, za którym nie przepadam. Ostatecznie jednak spróbowałem i... wypiłem całe pół butelki, które zostało w lodówce. W smaku trochę jak cola. Dobre. Na lato idealne. Przygotowany przez Kamila podpiwek posiadał też to, czego ewidentnie brakowało w Bris Coli - gaz.
Po głowie zaczęła mi chodzić myśl: a gdyby tak dodać do składników podpiwku łuskę kakaową? Pomysł ten wczoraj ewoluował w inną koncepcję: a gdyby tak zrobić napój na bazie samej łuski? Idea szybko przemieniła się w czyn. Wieczorem sporządziliśmy z @grigorijj'em wywar. Dziś dodałem do niego cukier i drożdże. Rozlałem do butelek. Zobaczymy co wyjdzie... Szkoda, że to nie ma długiego okresu przydatności do spożycia, bo robiłbym z tego NFT.