Trudno w to uwierzyć, ale w ostatnich miesiącach Polska była w Europie oazą względnej normalności. Tydzień temu @krolestwo odwiedził nasz dyżurny Włoch
@lpa i mówił, że jest szczęśliwy, że pracuje w Krakowie, gdzie nikt go nie kontroluje na każdym kroku. We Włoszech bowiem, aby wejść gdziekolwiek trzeba wylegitymować się paszportem kowidowym. Osoba niezaszczepiona może pójść jedynie do sklepu spożywczego i do kościoła, choć ponoć i te swobody są obecnie dyskutowane i możliwe, że zostaną ograniczone. W ubiegłym tygodniu
@szmulkberg był w Wilnie. Tylko w jednej restauracji nie sprawdzili mu dowodu szczepienia.
Litwa zresztą już wcześniej miała dużo większe restrykcje. Ot na przykład nie można było się przemieszczać między powiatami. My, Polacy, uwielbiamy porównywać się z innymi narodami. Szukamy w tym niejako potwierdzenia tezy, że wszędzie jest jakoś lepiej i tylko u nas panuje nienormalność. Sęk w tym, że wcale nie jesteśmy sami. Przeglądając wczoraj tabelki na Trading Economics, zauważyłem, że problem inflacji na poziomie 5%, który jest przedstawiany u nas jako istna katastrofa, dotyczy o wiele większej liczby państw, niż się spodziewałem. Również tych z sąsiedztwa. Estonia 5%, Rumunia 5,25%, Litwa 5,3%. Nie wspominając o 10,2% na Ukrainie i 9,8% na Białorusi.
My, Polacy, uwielbiamy narzekać. Jeśli jednak przyjrzymy się światu, to okaże się, że wcale nie jest to jakaś nazbyt polska cecha. Ostatnio @foggymeadow pokazywała mi zdjęcia z Salwadoru, które wrzucił jej znajomy dziennikarz. Przedstawiały uliczne protesty przeciwko uznaniu BTC za oficjalny środek płatniczy. Okazuje się, że istnieje spory opór w społeczeństwie salwadorskim przeciwko implementacji Bitcoina. Zwłaszcza narzuconej. Choć moim zdaniem nie jest to wcale zły kierunek, zwłaszcza w Ameryce Południowej, która do ostoi stabilności nie należy. A prezydent Nayib Bukele ma zdaje się bardzo konkretny plan i zamierza kopać BTC używając do tego... wulkanów.
Swoją drogą teraz mogę (przynajmniej w teorii) kupić ziarno kakaowca z Salwadoru za BTC. Szkoda tylko, że kraj ten leży nad "gorszym" oceanem, co wydłuża drogę morską. Wciąż też pozostaje kwestia ceł i innych urzędniczych upierdliwości...
Swoją drogą w połowie września czytałem, że do Salwadoru wybrała się już delegacja z Ukrainy, aby przyjrzeć się przyjętym rozwiązaniom i być może podobne wprowadzić u siebie. A u nas? Cóż, w tym temacie spodziewałbym się raczej czegoś zupełnie odwrotnego. Osobiście jednak wolę nie móc płacić krypto w sklepie niż nie móc do niego wejść bez szczepienia.