23 lutego

Words
186
Reading
1 min
Listen
Play
6y

img_8893.jpg

Zasadniczym powodem wyjazdu do Zakopanego, była wizyta foggymeadow@foggymeadow w Uniwersyteckim Szpitalu Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym. Aga musi się tu meldować co jakiś czas w związku z dawną operacją kręgosłupa. Gdy więc poszła dziś do lekarza, ja podziwiałem Giewont za oknem i pakowałem walizkę, aby być gotowym na szybką ewakuację.

img_8894.jpg

Podróż powrotną mieliśmy zaplanowaną "na styk". O 13.36 autobusem nr 14 chcieliśmy przedostać się pod dworzec i potem dalej pociągiem do Krakowa. Okazało się jednak, że Google nas oszukało i nie ma żadnego kursu o 13.36. Na szczęście jakieś 200 metrów dalej był przystanek jedenastki, która odjeżdżała o 13.40.

Morał: Nie wierzcie Google! "Jak dojadę" też. Aplikacja cały czas twierdziła, że jesteśmy w Nowym Sączu...

img_8895.jpg

img_8896.jpg

Powrót oczywiście minął przy Briszkocie. Ku memu zaskoczeniu pociąg TLK, którym jechaliśmy miał działające gniazdka elektryczne.

Wyjechaliśmy o 14.14. W Krakowie wysiedliśmy punktualnie o 17.30. Trasa, którą powinniśmy przebyć w mniej niż dwie godziny, nam zajęła trzy i kwadrans.

img_8897.jpg

img_8890.jpg

Punktualnie o 18.00 rozpoczął się dyżur w Królestwie Bez Kresu. No i znowu był Briszkot. Cóż, gramy w niego tak często (i tak często robię zdjęcia z rozgrywek), że mój srajfon zaczął identyfikować postaci z kart jako moich znajomych.

img_8898.jpg

img_8903.jpg

img_8905.jpg