Od punktu do punktu [#100]

Words
467
Reading
3 min
Listen
Play
4y

Wczoraj miałem dzień bycia w bardzo wielu miejscach, a jednocześnie w żadnym na jakoś dłużej. Z samego rana dojazd do pracy tramwajem, z przesiadką i częścią trasy pokonaną z buta przez trzciny. Potem odwiedziny u kolejnego zleceniodawcy, szykuje się większa robota, pewnie napiszę coś za parę dni, stamtąd do lekarza medycyny pracy w Dąbrowie i odebrać auto zaparkowane dzień wcześniej w Sosnowcu. Tam przy okazji szybkie spotkanie z ojcem na działce, czereśni wciąż jest zatrzęsienie. Potem wizyta na chwilę w biurze, musiałem przesłać dokumenty księgowej i hyc do Dąbrowy Górniczej na spotkanie z kumplem. JeszczeU tylko jedno spotkanie i odpocząć trochę w domu. Bardzo lubię takie aktywne dni z dużą zmiennoscią zadań.

alt

Wczoraj był ćwierćfinał zmagań macfit@macfit także wiedziałem, że będzie trzeba trochę przycisnąć, żeby po pierwszym pojedynku nie mieć zbyt wiele do nadrabiania. Wciąż czuję w nogach kroki z fazy grupowej, wiedziałem więc, że nie będzie łatwo. Nie chciałem też rzucać się na jakąś większą trasę, nie miałem też weny, żeby coś sobie wymyślać Poszedłem więc w stronę centrum Katowic odnieść zakrętki z butelek i postastanowiłem chodzić mniej znanymi drogami po Katowicach, aż braknie mi sił.

alt

Spod dworca PKP poszedłem na północ, po drodze zwiedziłem mały park, który zazwyczaj omijałem z jednej, lub drugiej strony. Mieści się tam charakterystyczna mozaikowa rzeźba. Ktoś poznaje?

alt

Poszedłem odwiedzić też dynię, mizerna bo mizerna, ale wciąż żyje. Ostatnia. Potem skręciłem na wschód i w Bogucicach zboczyłem w łąki. Wiosna w pełni i właśnie kwitną dwie rośliny, które wspominam jako smak dzieciństwa. Czerwona koniczyna i robinia akacjowata, płatki kwiatów obu są jadalne i mają delikatny, słodkawy smak.

alt

alt

Po chwili spędzonej na łonie natury przeszedłem pod drogą szybkiego ruchu i poszedłem dalej na wschód. Główna droga prowadząca do Katowic, 100tyś samochodów przejeżdżających codziennie. Ponoć najbardziej ruchliwa droga w Polsce, a ja nawet nie wiedziałem co znajduje się za linią marketów widocznych z okien samochodu. Biała plama na mapie. Miałem jednak jakieś mgliste pojęcie którędy iść, żeby się tam dostać.

Nie byłem bardzo zdziwiony, kiedy odkryłem jedne z najbardziej zdegradowanych terenów poprzemysłowych w okolicy. Dzikie wysypiska co kilkadziesiąt metrów, jakieś niekompletne prace ziemne i porozrzucany gruz. A kiedy niewiele później wyszedłem na obrzeżach dzielnicy Szopienice moją uwagę przyciągnęło zwielokrotnione szczekanie. Trafiłem na jakąś masową hodowlę psów rasowych, nigdy wcześniej nie byłem w takim miejscu. Trzymane były raczej w słabych warunkach, betonowe place przedzielone siatką zamieszkiwały grupy po 5-7 czworonogów. Nie mam psy i nie znam się na nich jakoś bardzo, ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że to nie jest optymalne środowisko dla tych zwierząt. Przykrość.

alt

alt

alt

Teraz już tylko powrót do domu przez mocno przeciągającą się dzielnicę Zawodzie. Znalazłem jeszcze tylko siły na szybki wypad do lokalnego owada. I spać.

alt

This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io


01/06/2022
41821
Daily Activity, Walking