Jako że Przemsza to trochę moja imienniczka, a do tego rzeka, nad którą spędziłem najwięcej chyba czasu, to budzi ona jakieś moje zainteresowanie. Ujście Przemszy odwiedziłem parę tygodni temu, wczoraj skierowałem się natomiast w górę rzeki.
Ciekawa sprawa z tym nazywaniem rzek. No bo skoro jest Przemsza Czarna i Biała to nazwę musiał wymyślić ktoś mieszkający w miejscu gdzie rzeki się łączą. Ooo, super, mają inny kolor, to ta będzie Czarna, a ta będzie Biała. Tylko co z ludźmi mieszkającymi powyżej tego miejsca? Czy przyszli oni do Sosnowca zapytać kogoś jak nazywa się ta rzeka? No pewnie nie.
Prawdopodobnie mieli swoją lokalną nazwę, a z czasem przyjęła się pewnie ta obecna. W końcu to w tym właśnie miejscu Przemsza jest szersza. Nie przysługuje jej więc więcej praw do nazwania? Ciężko powiedzieć, no bo przecież bez źródeł wcale nie byłoby żadnej rzeki.
Sytuacja jest chyba prostsza kiedy obie rzeki okalają wspólny region. W tym wypadku właśnie tak jest. Zbieg obu Przemsz wyznacza nawet granicę Zagłębia Dąbrowskiego, rejonu o wspólnej historii i jako tako wspólnej tożsamości budowanej chyba głównie wokół przemysłu i opozycji do Ślōnska.
Całą wyprawę zacząłem od zaparkowania samochodu w centrum Dąbrowy Górniczej. Piesza wędrówka z Katowic skazana byłaby na porażkę. Na piechotę doszedłem do pięknego o tej porze roku, porośniętego czosnkiem niedźwiedzim Parku Zielona. W ten sposób ominąłem parę kilometrów rzeki pomiędzy Będzinem i Sosnowcem, jest to natomiast odcinek Przemszy, który znam najlepiej.
Skierowałem się na północ po dobrze znanych mi ścieżkach, aż dotarłem do spiętrzenia zlokalizowanego tuż za parkiem.
Od tego momentu zaczął się odcinek Czarnej Przemszy, który znałem już tak sobie. I nawet jeśli każdą z okolicznych miejscowości miałem okazję kiedyś odwiedzić, tak nigdy nie szedłem bezpośrednio wzdłuż rzeki. Na zmianę spotykałem odcinki z bardziej lub mniej wydeptaną ścieżką. Czasem miałem wrażeniem że szlaki te uczęszczane są tylko przez dziki i bobry, ślady działalności tych drugich były dość częste. Rzeka w tym odcinku była uregulowana i od czasu do czasu widać było punkty poboru wody do ogrodów i infrastrukturę hydrotechniczną. Po drodze poznałem owcę, która ewidentnie miała parcie na szkło.
W ten sposób dotarłem aż do północnej części zbiornika Kuźnica Warężyńska, zwanego też Pogorią 4. Zbiornik ten powstał na skutek zalania wyrobisk po kopalni piasku wodami Czarnej Przemszy właśnie. Widzieliście kiedyś skrzyżowanie rzek? W tym punkcie woda z Przemszy wpływała do powstającego zalewu. Obecnie zadaniem zbiornika jest przejmowanie wody w razie jej wysokiego stanu.
Trochę zmęczyło mnie przedzieranie się przez krzaczory, na kilka kilometrów zrezygnowałem więc ze ścisłego śledzenia koryta Przemszy. Tym bardziej, że musiałbym iść sporo dalej, rzeka w tym miejscu robi łuk. Z Wojkowica Kościelnych skierowałem się więc bezpośrednio do Siewierza, gdzie Przemsza zasila lokalne stawy hodowlane. Ominąłem w ten sposób zbiornik Przeczyce powstały poprzez spiętrzenie wód rzeki zaporą.
Do zobaczenia później Przemszo! Po przejściu przez parę wsi o dość monotonnym krajobrazie odkryłem zamkową ścieżkę rowerową prowadzącą bezpośrednio na Zamek w Siewierzu. A nieopodal zamku przepływa Czarna Przemsza właśnie.
Wyprawa przerosła moje oczekiwania. W
Siewierzu nogi wchodziły mi już do dupy, musiałem więc zakończyć ten etap pod zamkiem i skorzystać z wyjątkowo rzadko kursującej niedzielnej komunikacji miejskiej. Podjechałem autobusem do centrum Myszkowa, a stamtąd pociągiem do Dąbrowy Górniczej.
Następnym razem zacznę w Siewierzu i tego dnia z pewnością już odkryję źródło Czarnej Przemszy.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io