Niedziela była dokładną powtórką z soboty – ponowna zmiana w pracy i znów szybkie wyjście na bieg w czasie przerwy na lunch. Żeby nie wpaść w nudę, pobiegłem dokładnie tą samą trasą, co dzień wcześniej, ale w przeciwnym kierunku. Początek zacząłem dość spokojnie, lecz z każdym kolejnym kilometrem sukcesywnie przyspieszałem. Początkowo było to celowe działanie, by mocniej pobudzić organizm do pracy. Ostatnimi czasy moje średnie tempo cały czas oscylowało wokół 6:15–6:25 min/km, a bardzo chciałbym wrócić do regularnego biega poniżej złamanych 6 minut.
[ENG] Sunday was a carbon copy of Saturday—another day at work and another run during my lunch break. To keep things interesting, I ran the exact same route as the day before, just in the opposite direction. I started at a fairly easy pace, but with every passing kilometer, I picked up the speed. At first, it was a deliberate move to wake up my system, as my pace lately had been hovering around 6:15–6:25 min/km, and I really wanted to get back to regularly dipping below the 6-minute mark.
Kiedy na czwartym kilometrze zegarek wreszcie pokazał wynik poniżej 6 minut, pomyślałem, że to wszystko, na co mnie dzisiaj stać. Na piątym km utrzymałem to tempo, a nawet urwałem z niego jeszcze kilka cennych sekund. Na szóstym kilometrze pojawił się jednak niespodziewany „zając” – inny biegacz wyprzedził mnie bez większego trudu, ale dał mi potężną motywację, by choć przez chwilę utrzymać się blisko jego pleców. Zniknął co prawda szybko za zakrętem, ale zaraz potem daleko przed sobą zauważyłem kolejną parę biegaczy. Potraktowałem ich jak żywy cel i ruszyłem w pościg. Zagrało to idealnie – wyprzedziłem ich na kilkaset metrów przed końcem treningu, a ostatni kilometr pękł w rewelacyjnym tempie 5:34 min/km, grubo poniżej moich wyjściowych założeń. Wygląda na to, że po prostu potrzebuję na trasie takich rywalizacyjnych wyzwań!
[ENG] When my watch showed a sub-6-minute pace on the fourth kilometer, I thought that was going to be the absolute peak of my effort for the day. But on the fifth kilometer, I held that pace and even shaved off a few more seconds. Then, on the sixth kilometer, a new catalyst appeared—another runner passed me effortlessly. It instantly motivated me to try and stay on his heels for as long as I could. He vanished around a bend pretty quickly, but right then I spotted a couple running way ahead of me. I took it as a personal challenge and went straight into chase mode. It worked like a charm: I managed to pass them a few hundred meters before the end of the route, and that final kilometer clocked in at a blistering 5:34 min/km—well below my target goals. It seems like I really thrive on having targets to chase out on the course!
_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260727t071819227z)_