Nie lubię oglądać seriali, ale...

baro89(64)
Published in
#polish
Words
767
Reading
4 min
Listen
Play
7y

Mamy październik, miesiąc który dla wielu z nas przyprawia o depresję i ogólną niechęć do aktywnego życia. Dlatego jest to idealny czas powrotu do oglądania naszych ulubionych programów telewizyjnych i seriali. Sam ogólnie nie oglądam już w ogóle telewizji, ale z serialami bywa różnie.

be3eko9a95.jpg

Kiedyś uwielbiałem seriale

Za czasów wczesnej młodości uwielbiałem siadać przed telewizorem i oglądać swoje ulubione programy. Pamiętam jak z niecierpliwością czekałem na kolejny odcinek "Rodziny zastępczej" czy "13 posterunku". Również nie pogardziłem "Światem według Kiepskich" czy "Miodowymi latami". Swego czasu Polsat był najczęściej oglądanym przeze mnie kanałem telewizyjnym (nie, nie miałem Paszportu Polsatu 😋). Zawsze miałem zaplanowany czas na obejrzenie kolejnego odcinka i nawet podpasowywałem czas wolny pod konkretną godzinę emisji.

Później dołączyły również takie seriale jak "M jak miłość" i "Pierwsza miłość" głównie przez moją babcię, która zawsze je oglądała. Ja mieszkając u niej przez pewien czas, sam się w nie wciągnąłem mimo tego, że nie chciałem, ale zaciekawiło mnie co się będzie działo z bohaterami w kolejnych odcinkach. Seriale wciągnęły mnie na tyle, że nie wyobrażałem sobie dnia bez obejrzenia odcinka, a weekend był wręcz katorgą, bo trzymał w napięciu aż do poniedziałku.

W końcu zacząłem chodzić na treningi w siatkówkę, które były 2 razy w tygodniu o godzinie 18:00 ( emisja Pierwszej miłości), musiałem później nadrabiać powtórkami, ale w pewnym momencie seriale zaczęły mnie denerwować.

Niestety w serialach, które ciągną się bez końca, przechodzi się z jednego wątku do drugiego, w końcu poczułem, że wszystkie sytuacje zaczynają być naciągane, by tylko przedłużyć żywot tej produkcji. Zaczęły mnie nudzić wszystkie sytuacje w nim zawarte, wymyślanie sztucznych problemów, które w realnym życiu nie miałyby prawa bytu i tak przez pewien czas odpuściłem sobie oglądanie jakichkolwiek seriali.

x2x0y6k72l.jpg

Dopiero na studiach, kiedy mieszkałem z kolegami, wróciłem mimowolnie do oglądania tym razem tylko "Pierwszej miłości". W sumie wszyscy zawsze zasiadaliśmy o 18:00 i oglądaliśmy wspólnie. Jeśli ktoś z nas nie mógł w dany dzień obejrzeć odcinka, trzeba było takiej osobie streścić co się działo. Chore, ale tak było.

Wszelkie imprezy musiały zawsze zacząć się po serialu, inaczej nie było mowy o żadnym wyjściu. I w pewnym momencie znowu wszystkie akcje w serialu zaczęły być po prostu nudne, dołączali wciąż nowi aktorzy itd. i wtedy powiedziałem dość. Nie będę układał sobie życia, bo muszę obejrzeć serial. Porzuciłem to całkowicie, bo czułem się jak człowiek uzależniony, który potrzebuje obejrzeć odcinek, żeby móc normalnie funkcjonować. Tak się stało i z takich telenowel jestem wyleczony na wieki wieków.

qnrk6tnpsb.jpg

Oczywiście były też seriale, które lubiłem i często oglądałem w internecie, ale tylko wtedy, kiedy miałem na to chęci i czas. Takim serialem był "Doktor House", według mnie najlepsza produkcja, jaka mogła powstać i nawet kiedyś zacząłem oglądać go ponownie od początku (1 sezon) do końca (8 sezon), bo tak byłem zafascynowany postacią House'a.

Koniec z serialami

Od kiedy wyjechałem do Niemiec, całkowicie zrezygnowałem z telewizji, bo na początku jej w ogóle nie miałem, a później nawet jak miałem dostęp to i tak nie oglądałem. Jedynym serialem, który obejrzałem (i to tylko 2 sezony) był serial "Diagnoza". Na początku mnie bardzo wciągnął, jednak trzeciego sezonu już nie chciało mi się oglądać przez przerwę wakacyjną, która wyleczyła mnie z oglądania. Do dzisiaj nie powróciłem do niego i raczej już nie powrócę.

Niestety (albo stety) seriale stały się dla mnie stratą czasu. Dalej jak myślę, że miałbym coś oglądać codziennie lub co kilka dni, to już czuję się niewolnikiem. Wolę obejrzeć sobie raz na jakiś czas jakiś film, którego jeszcze nie widziałem.

Wiem, że teraz jest era na seriale z Netflixa, ale kompletnie mnie to nie interesuje. Wiem z recenzji na Steemie od innych użytkowników (bo czytam), że zachwalają niektóre produkcje, ale nie chcę do nich siadać, mimo że mam dostęp do Netflixa, bo wiem że jak mi się spodoba, to będę musiał oglądać do tego czasu, aż on się skończy, a niestety nie chce tracić tyle na to czasu, bo już wystarczająco go straciłem. Nie lubię seriali i nawet już nie chcę lubić, bo seriale zabierają życie. Poza tym sprawiają, że bardziej interesujemy się życiem bohaterów niż swoim, a to już jest mało zabawne.

Obecnie wolę obejrzeć coś na YouTube. Mam swoich ulubionych twórców, których z przyjemnością śledzę. Dla mnie w obecnej sytuacji YouTube jest moją telewizją, a jako serial traktuję kolejne odcinki ulubionych YouTuberów, poza tym więcej czasu przebywam na Steemie, gdzie również śledzę ciekawe posty. Tutaj też można dowiedzieć się wielu fajnych rzeczy, dlatego polecam zamiast typowych seriali, obejrzeć coś na YouTube według swoich zainteresować, czy też bardziej śledzić trending (i nie tylko) #polish na Steem 😉


Tekst powstał w ramach Tematów Tygodnia #77, temat nr 3.