Dziennik #51/2022 - koszulka mocy

Words
434
Reading
2 min
Listen
Play
4y

Dobry wieczór.

Dzień dzisiaj minął dwojako.

Wstałam trochę zakręcona [leki], ale po kilku godzinach zaczęłam wracać do życia i tak koło 13 zaczęłam względnie normalnie funkcjonować. Na terapii odpaliłam się na młodą, bo odpierdala szajs, ale po jej wystąpieniu stwierdziłam, że ostatni raz strzępiłam w jej kierunku ryja, szkoda nerwów, czasu i energii, bo i tak nic nie dociera.

Po terapii czekałam z przytupywaniem na paczuchę z Decathlonu, bo miały dzisiaj do mnie przyjść trzy koszulki i dwa staniki. I przyszły.

WhatsApp Image 2022-04-21 at 20.30.09.jpeg
Źródło: fotografia własna

Dwie koszulki są zajebiste [zwłaszcza taka z długim rękawem - zakochałam się], jedną muszę wymienić na mniejszą, jeden stanik całkiem do oddania i jeden inny rozmiar. Ale jestem mega zadowolona, więc oczywiście uszykowałam paczkę do odesłania do wymiany i od razu poszłam biegać, żeby przetestować nową koszulkę.

image.png

image.png

I niech mi nikt nie mówi, że sprzęt nie biega, bo niby raptem zwykła koszulka, a proszę, życiówka na kilometr poprawiona. Wciąż jest to tempo emeryckie, ale... jest. I to bardzo mnie cieszy.

image.png

W trakcie biegania mocno się wkurwiłam jak zobaczyłam jak jakieś bydło zdemolowało wszystkie ławki w parku do takiego stanu

WhatsApp Image 2022-04-21 at 20.30.09 (1).jpeg
Źródło: fotografia własna

Brak słów, bo był to naprawdę zadbany kawałek przestrzeni, a zdemolowana została każda jedna ławka, na kilku zostały pojedyncze deski. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem i kurwica mnie bierze.

Po bieganiu byłam z siebie bardzo dumna, serio. Nie chciało mi się, dostałam okres, jestem przyjebana od leków, ale mimo to zwlekłam dupsko z kanapy i zrobiłam to. I było bardzo przyjemnie. Naprawdę bieganie mega mi się spodobało i chciałabym w końcu uniknąć sytuacji, które nie pozwalają mi zachować takiej regularności jakbym chciała. Tym bardziej, że marzy mi się przetruchtać Park Run, a maj już niedługo.

Wzięłam dzisiaj też trochę szybciej leki od psychiatry, bo zmulają mnie one jakiś czas po wzięciu, ale okres zamulenia trwa kilka dobrych godzin i chcę znaleźć taką godzinę brania tabletki, żeby okres największego zamulenia przypadał na czas snu.

Na kolację za życiówkę dzięki koszulce mocy zrobiłam sobie odstępstwo od rozpiski żywieniowej i wjechała kaszka manna z odżywką białkową o smaku ciasteczkowym + kilka kostek czekolady + truskawki. Jezus Maria jakie to było dobre. Ze wstydem przyznam, że kilka lat nie jadłam truskawek, bo ciągle było mi szkoda kasy [ile to wódy zamiast truskawek, wiadomo] i te truskawki mimo że mrożone były chyba moimi najsmaczniejszymi w życiu. Może jednak to docenianie siebie i traktowanie siebie dobrze wcale nie jest takie złe i głupie? Dużo się dzisiaj doceniłam za wszystko dobrego co robię i czuję się z tym wspaniale.

Lecę spać, bo jutro znowu wpierdol na terapii. Do jutra!

Do skarbonki wpadła złotówka.

Dziennik #51/2022 - koszulka mocy | Ecency