Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Nie piłam dzisiaj alkoholu ani nie zażywałam żadnych innych substancji co jest bardzo dużym plusem, ale jest mega ciężko. Cały dzień leżę w łóżku. Nie mogę nic jeść, bo mam mdłości, mam dreszcze, raz mi zimno, a po chwili bardzo gorąco, pocę się jak świnia, masakra. Nie mówiąc o tym co się dzieje w głowie. Moi bliscy stają na głowie, żeby mnie z tego gówna wyciągnąć, a ja to odpycham, bo nagle mi się zatęskniło do autodestrukcji, którą uprawiałam tyle lat. Ale z drugiej strony chciałabym, żeby ktoś się mną zaopiekował i nie dał mi się zjebać na dno. Jestem w rozsypce. Totalnej. Boję się każdego kolejnego dnia. Po prostu się boję.
Do jutra.