Źródło: Pixabay
Dzień dobry.
Noc była dla mnie satysfakcjonująca głównie dlatego, że woziłam samych sympatycznych klientów, czułam się względnie dobrze [jak na moje problemy ze snem], a także miałam trochę czasu na poczytanie książki. Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale trochę męczyło mnie poczucie nieproduktywności nocek, ponieważ nie oszukujmy się, ale nie zawsze była moc na czytanie książki. Zwłaszcza gdzieś już nad ranem, gdy o skupienie jest trochę trudniej niż na początku nocki. Zastanawiałam się co z tym zrobić i zaczęłam słuchać podcastów. W sumie tak naprawdę na razie słucham sobie rozmów Karola Paciorka, bo nie mam za dużego doświadczenia w podcastach, niestety nieznajomość języka angielskiego uniemożliwia mi słuchanie ich w obcym języku, ale.. Rozmowy te są ciekawe, inspirujące i niejako pozbyłam się poczucia marnowania czasu, gdy po prostu siedziałam w aucie, gapiłam się w niebo i słuchałam muzyki. Win - win.
Tytuł wziął się z tego, że czuję przeogromną irytację na bezużyteczność policji. Słowem wstępu powiem, że w firmie straciliśmy tydzień temu auto, ponieważ koleżanka została wypchnięta z drogi przez inny samochód i uderzyła w latarnię. Jej na szczęście nic się nie stało, ale auto do kasacji całkowicie. Wygląda strasznie. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia przez co mój szef ma problem z pieniędzmi z odszkodowania, żeby ogarnąć nowe auto. Dlaczego zatem uznaję to za policyjną komedię? Bo debil, który doprowadził do tego wypadku zgubił na miejscu zdarzenia swoją tablicę rejestracyjną. Zatem mój względnie racjonalny mózg nie potrafi pojąć jakim cudem mając tablicę rejestracyjną sprawcy przez ponad tydzień nadal nie można ustalić sprawcy wypadku, aby pokrzywdzony mógł ogarnąć hajs z ubezpieczenia. Nie pojmuję, czuję złość i irytację, bo było to nasze auto zastępcze na wypadek awarii tych głównie używanych i sytuacja zrobiła się lekko trudna, bo w przypadku usterki nie będę mogła pracować. Jakby tego było mało drugie auto uległo tak poważnej awarii, że również nadaje się na złom i zostało tylko moje. Jest ciężko, bo martwię się wybiegając myślami w przyszłość co będzie jeśli i moja Toyota odmówi współpracy. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale..
Jak wstałam zrobiłam sobie obiad i o zgrozo jest tak, że zjadłam dzisiaj na ten moment [godzina 18:17] niecały tysiąc kcal i jestem tak zapchana, że z trudem w ogóle myślę o dalszym jedzeniu. Jest to dla mnie totalnie magiczne zjawisko, że jedząc syf zdarzało mi się nawet i 10 tysięcy kcal w siebie wrzucać dziennie, a teraz jedząc czysto mam problem, żeby nabić te 1800 kcal. Niemniej jednak jeśli taka będzie potrzeba to dobiję to nawet czymś nie do końca zdrowym, bo tak mała ilość energii dostarczona do organizmu nie ma racji bytu. Ciężko jest być fit, totalnie.
Jutro nastanie mój dzień zagłady, bo idę wybielać tatuaż i chyba już dziś łapie mnie stres na tym punkcie, bo niby jestem odporna na ból, ale zważywszy na opis jak silny ból towarzyszy temu zabiegowi to nie skłamię jak powiem, że gacie mam trochę obsrane. Wcale mnie nie przekonują zapewnienia pani z gabinetu, że to nie boli aż tak, bo na moje pytanie czy sama korzystała z tego typu usługi odpowiedziała przecząco. Więc co Ty możesz kurwa sadystko o tym wiedzieć?
Niestety pomimo najlepszego dbania o uszy psa chyba będę zmuszona umówić wizytę u weterynarza, bo krople, które mamy przestały chyba działać jak powinny. Pieseł znowu zaczął się drapać, a ucho jest zaczerwienione, więc myślę, że lepiej interweniować wcześniej zanim rozwinie się jakiś hardkorowy stan zapalny. Muszę też powiedzieć, że to jest mój pierwszy pies jakiego mam szczęście mieć i no nie ogarniam wszystkich meandrów opieki nad nim tak jak powinnam dlatego myślałam, że jak on do mnie przyłazi pakując się pod kołdrą i kładąc na nogach lub wzdłuż ciała to znak, że gnida dworska po prostu się grzeje, bo tak mu cieplej, a jak się zdoktoryzowałam z tej dziedziny to dowiedziałam się, że to znak, że pieseł mnie bardzo kocha. JA GO TEŻ.
I tak minął dzień.
Dzisiaj zaskakująco krótko [jak na mnie], ale lecę do pracy.
Do jutra!