Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Spałam jak zabita. I to długo, bo 11 godzin. Zdecydowanie za długo. Kolejny raz lek normotymiczny wprowadza mnie w stan śpiączki i strasznie mnie to wkurwia. Nie chcę tyle spać i czuć się otępiała przez cały dzien.
Zważyłam się jak w każdą sobotę i proges jest ogromny. W tydzień spadło 1,8kg co jest wynikiem porażającym. Nie wiem czy przypadkiem nie za szybko ta masa ciała spada, ale będę to obserwować i jeśli będzie działo się coś za szybko to po prostu dodam sobie trochę kcal. Jestem bardzo zadowolona. To oznacza, że finalnie spadło mi się 4,4 kg. Coś pięknego.
Poszłam z psem na spacer, zjadłam banana, wypiłam kawę i szykowałam się do biegania.
Dzisiaj plan zakładał 2 min rozgrzewki + 1.61km biegu + 2 min schodzenia. U mnie oczywiście wyszło trochę dłużej, bo źle szacuję trasy, ale to nic. Biegało się nawet przyjemnie. Początek był trochę zamulony, ale po kilku minutach wskoczyłam na odpowiednie tory. Znów średnie tempo jest poniżej 10 min / km co bardzo mnie cieszy. Mam wrażenie, że stale robię progres i bardzo mnie to cieszy.
Po bieganiu prysznic, śniadanie i oglądałam "Na Wspólnej". W trakcie dnia dostałam takiej śpiączki, że musiałam się chwilę położyć. Finalnie ta chwila trwała około 3 godzin. Nie byłam w stanie otworzyć oczu. Nienawidzę brania leków choć wiem, że ratują mi one życie.
Dzień minął mi bardzo szybko i teraz też już idę spać, bo ledwo widzę na oczy. Weekend zmarnowany, totalnie.
Posiłki:
Białko: 96g
Tłuszcze: 62g
Węgle: 190g
Do jutra.