Dziś w KBK odbędzie się pierwsze spotkanie Pracowni Zmian, którego tematem będzie smartfonoza i uzależnienie od mediów społecznościowych. Myślę, że Królestwo jako realne trzecie miejsce nadaje się idealnie do rozpoczęcia takiej dyskusji. Tym bardziej, że wnosimy naszą perspektywę. Bo wielu osobom może się wydawać, że wystarczy zrobić sobie detoks, zastąpić smartfona starą Nokią i wszystko będzie w porządku. Niestety nie jest to takie proste.
Po pierwsze to stary problem w nowej odsłonie. Przed smartfonami dość silne oddziaływanie miała telewizja. W wielu domach był to główny sposób spędzania wolnego czasu. Kiedyś skakało się po kanałach, teraz przewija się rolki na Instagramie. Kiedyś ludzie żyli serialami, teraz żyją życiem infuenserów. Różnica jest tylko taka, że telewizor trudno zabrać ze sobą, no i dawał mniejszy wybór. To wiele zmienia. Dostęp do Internetu wszędzie i o każdej porze sprawił, że:
Do tego dochodzą dwie kwestie, które też nie są nowe, ale media społecznościowe (z algorytmami) je spotęgowały czyli:
Pocieszające jest to, że wiele osób zaczęło dostrzegać ten problem. Trafiłem na kilka materiałów krytykujących media społecznościowe i wszystkie miały spore zasięgi. Trochę przypomina to syndrom sztokholmski, ale dobre i to. Świadomość rośnie. Dotyczy to jednak głównie osób pamiętających czasy bez smartfonów. Pokolenia, które wychowały się ze smartfonem zapewne mają zupełnie inne podejście i trudno byłoby nakłonić je do zmiany przyzwyczajeń. Problem tkwi również w tym, że proste odcięcie się nie przyniesie zamierzonego efektu, bo zmiany jakie zaszły przez ponad dekadę są daleko idące.
Ogólnie jest złożona kwestia i można poruszać wiele różnych aspektów. Pracownia Zmian nie jest jednak klubem dyskusyjnym, lecz próbą poszukania realnych rozwiązań realnych problemów. Zacznijmy więc od czegoś z naszego podwórka...
Plagą naszych czasów jest samotność. Ludzie próbują poznawać ludzi przez różne aplikacje, ale zwykle im to nie wychodzi. Kiedyś działo się to często przez przypadek, np. w pociągu. Teraz jednak szansa jest bardzo mała, bo każdy ma smartfona. Odpowiedzią na ten problem są takie miejsca jak KBK, ale...
No właśnie. Zrobiliśmy kiedyś taki eksperyment. Na początku 2021 roku ogłosiłem ewakuację z Facebooka. Cała aktywność informacyjna i nie tylko miała przejść na Hive. Efekt był taki, że po roku trzeba było się z tego wycofać, bo o ile osób przychodzących z Facebooka było mało, to jednak aktywność powodowała, że od czasu do czasu komuś coś się wyświetliło. Bez aktywności szanse spadały do zera. Z kolei progres ostatnich dwóch lat to w dużej mierze zasługa umiejętnie poprowadzonej kampanii w mediach społecznościowych. A zatem gdyby nie FB i IG to dziś wciąż bylibyśmy w głębokiej d...
Powstaje więc zasadnicze pytanie: Jak docierać z informacją do ludzi zachowując nakład energii na poziomie aktywności w mediach społecznościowych?
Oczywiście najłatwiej pracuje się na jakimś konkretnym przykładzie, więc pochylimy się nad KBK. Potem jednak zebrane propozycje poddamy analizie szukając jakiś uniwersalnych rozwiązań. Problem marketingu dotyczy bowiem nie tylko miejsc, ale w ogóle wszystkich inicjatyw społecznych. Niestety media społecznościowe wyrobiły w ludziach nawyki i promowanie czegokolwiek poza nimi jest dziś dość trudne.