Deprymujący remont

Są dwie rzeczy, których szczerze nienawidzę. Pierwsza to biurokracja. Druga - remonty. Obie dopadły mnie w tym miesiącu. Nie dość, że muszę rozliczać kabekowy projekt, to jeszcze nie mogę spokojnie się tym zająć, bo (parafrazując Herberta) "ekipy remontowe zmieniają się jak las na horyzoncie". Brakuje tylko komarów. Ale to jeszcze nie ten etap "globalnego ocieplenia".

W każdym razie ekip jest kilka. Jedna robi elewację. Druga robi dwa okna. Trzecia robi trzy okna. A w zasadzie "trzeci", bo to ekipa jednoosobowa. Człowiek to porządny, szanujący Królestwo i jego prawa. Gdy więc zasugerowałem, aby w dużej sali zawiesić "kurtynę" z folii i tym samym ograniczyć emisję pyłów, to pomysł mój został wdrożony - jak to mówią prawnicy od prawa cywilnego - z należytą starannością. Prawilnie.

Druga ekipa jest większa i mniej porządna. Wpada zwykle na krótko, wywraca Królestwo do góry nogami i znika. Szkoda, że nie na zawsze.

W poniedziałek niestety wróciła. Pofatygowałem się więc na Biskupią, aby przekazać instrukcje dotyczące kurtyny. Co miałem powiedzieć - powiedziałem i poszedłem do domu. Dorośli ludzie przecież. Pilnować nie będę.

To był błąd.

Ogólnie wszystko miało być zrobione jeszcze tego samego dnia. Wróciłem więc o 16.00 tkwiąc w mylnym przekonaniu, że szafa stanie się wreszcie strefą wolną od remontów. Po wejściu niedobrze mi się zrobiło. Kurtyna zrobiona na od... W sumie nie wiem jak to określić. Równie dobrze mogłoby jej nie być. Pył lata jak chce. Sajgon. Albo może bardziej Sosnowiec. Wszystko poprzestawiane. Końca bynajmniej nie widać. Zamknąłem więc KBK i dałem ekipie cały dzień. Dziś mieli kończyć i zakładać okna. Nawet więcej czasu mieli, bo we wtorki KBK otwarte od 18.30...

img_3254.jpg

Aparat pokryty pyłem.

No i co? No i psińco. Końca wciąż nie widać. Mówię więc kierownikowi: "Panie kierowniku. Miało być na dzisiaj a nie ma. Miała być kurtyna, a nie ma. Gdyby była, to by nie było tyle pyłu. Ja na jutro na 16.00 potrzebuję salę. CZYSTĄ." A kierownik na to: "Zdążymy. Będzie wysprzątane."

Chyba zacznę przyjmować zakłady i zarabiać na tym remoncie.

PS. Tak, wiem. Najpierw pozwolenie.

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
3 Comments