Od kilku dni wysłuchuje człowiek różnych ludzi mediów i nie może uwierzyć, że ci ludzie zasiadają tam od co najmniej trzech dekad. Przykładów zakłamania jest całe mnóstwo. I to ludzi z osiągnięciami, cenionymi.
Weźmy na przykład takiego Cejrowskiego. Gość podaje kompletnie kłamliwe fakty na temat technologii 5G, kretyńsko sformułowane i żenująco argumentowane. Dostaje znakomitą ripostę (https://komorkomania.pl/38745,wojciech-cejrowski-5g-koronawirus) i co? I nic. Dalej jest zamknięty w swoim świecie, jego bzdury nikomu nie przeszkadzają, bo „doceniamy jakim jest podróżnikiem”. W tych swoich opowieściach też gada głupoty, ale to już program dość niezobowiązujący, więc wkurzeni są na niego tylko koledzy po fachu i goście dysponujący wiedzą o lokalnych zwyczajach miejscowych odwiedzanych przez Cejrowskiego.
Takich przykładów jest mnóstwo. Fake news to jakieś autentyczne odebranie ludziom wolności. Gdy człowiek czyta o tym, że prawo jest nieważne, „bo ja pracuje dla ludzi” i mówi to bez żenady to mnie boli. Gdy państwo nie bazuje na ekspertach, wkurzenie. Gdy funkcjonariusze partyjni udają dziennikarzy, wiadomo, że profesjonalizm w przekazywaniu informacji możemy uznać fikcję.
W dobie tego, że jako społeczeństwo uznajemy kłamstwo jako normę jest wkurzający. Denerwujący. Frustrujący. Wiem, że ktoś z was powie: ale przecież wolność słowa, ale przecież nie każdy zna się w sposób wystarczający na wszystkim. Niszcząca siła kłamstw w szczególności widoczna jest w takich momentach jak właśnie pandemia. Tysiące głupot wygadywanych każdego dnia, chaos informacyjny doskonale odnajdują się w dzisiejszym świecie, który jest podzielony wysokimi murami.
Lekiem na to mogły by być zmiany. Ordynacji wyborczej, systemu sponsorowania mediów czy też podjęcie działań państwa na rzecz walki z niszczeniem szacunku do elementarnej wiedzy. Ale to się nie dzieje. Czy jesteś w opozycji czy też u władzy masz wyraźne profity z tego kim w danym momencie jesteś. Oczywiście, gdy utrzymuje cię podatnik (poseł, senator, pracownik budżetowy, spółek skarbu państwa). I nie ma chęci ponad podziałami by to zmienić. I to się już nie zmieni. Żyjemy w kraju, gdzie prezydent daje 2 miliardy na jałową telewizję zamiast na służę zdrowia. A potem „rapuje” by dołożyć się na nią podczas zbiórki społecznej. Czy to jest poważne? A skoro /przykład idzie z góry to znaczy, że chyba wysłano komunikat do społeczeństwa: radźcie sobie sami.