Jako, że Daniel skapitulował, za odpowiadanie zabieram się sama, Solo (he-he).
I wcale nie będzie tak łatwo jak obiecywał … im więcej się lubi i pożera filmów, tym trudniej jest wybrać JEDEN pasujący do danego pytania.
Liczyć można na mnogość odpowiedzi, bo jako typowa kobitka zdecydować się na jedno jest mi okrutnie trudno. Także, więcej niż jedno zwierzę i jedziemy!
LAMA!
Eeee…no tak, właśnie. Monika z reguły lubi lekko porąbane i pokręcone filmy, ale jak mam wybrać jeden…to wybiorę cztery!
Amelia za kolory, muzykę, no i w ogóle za wszystko. Przez ten film na bierzmowaniu wybrałam sobie na trzecie Amelia…
Grand Budapest Hotel – bo Wes Anderson. A wszystko co Wes Anderson ulepi to ja przyjmuję.
Przekręt. Guy Richie to nie tylko były mąż Madonny, to także dobry reżyser. Widziałam chyba wszystkie jego filmy, ale ten to zamiata. No i Brad Pitt jako cygan to mistrzostwo.
The Doors - tu chyba dużo mówić nie muszę. Val Kilmer kropla w kroplę przypomina tam Morrisona. I głos tez ma jak Morrison.
I ekstra piąty, wstyd się przyznać, ale Zakochana Złośnica z Ledgerem :D
Staram się niepotrzebnie nie płakać. Mam taką zasadę i staram się jej trzymać. Ale gdy umiera Mufasa to rozpadam się na kawałki. Nie widziałam Króla Lwa od dłuższego czasu, co więcej – boję się go włączyć, bo nie wiem jak teraz zareaguję. Mój przyjaciel Hachiko i PS. I love you to kolejne dwa filmy, które sprawiają, że mi trochę smutnawo.
Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym… jak to śpiewała dawno temu Kayah.
Lubię moje życie. Ale mogłabym być ewentualnie Morticią Addams lub kobietą-kotem. MIAUUUUU! (albo damską wersją Lebowskiego😉).
Większości pustaków czy tam słodkich bezmózgich idiotek. Nazwisk nie pamiętam.
Nie wiem czym mam takiego najulubieńszego. Bardzo cenię Di Caprio, który daje radę wszędzie, to mu trzeba przyznać. Kolejnym jest McAvoy. Skurczybyk taki niepozorny, a zmienia się jak kameleon. Dorzucę jeszcze Samuela L. Jacksona, który jest o prostu bezbłędny :D
Jestem trochę do tyłu z serialami, ale wybrałabym Sense8, Sherlocka, Peaky (FOKIN) Blinders, Mindhuntera i Narcos. Dodam jeszcze Tajemnica Sagali. O!
Uwielbiam filmy animowane! Jak wytresować smoka jest chyba moim najulubieńszym. Swojego czasu byłam zauroczona animacjami ze Studia Ghibli, które produkuje przepiękne i (co najważniejsze!) mądre bajki nie tylko dla dzieci. Jeszcze jedna produkcja, która nasuwa mi się na myśl to Sekrety Morza, irlandzka przecudowna animacja, którą polecam Wam wszystkim z całego serduszka 😊
Ale film, który budzi we mnie dziecko, niestety nie jest animowany. Hook z Robinem Williamsem, bo o nim mowa, mogłabym oglądać bez końca.
Jako, że jestem dziewczynką i wolę chłopców to odpowiem jakich panów z radością obserwuję na ekranie 😉 Mianowicie: młodziutki Harrison Ford i Gary Oldman byli niczego sobie, a z młodszego pokolenia zdecydowanie Syn Anarchii – Charlie Hunnam.
Ryan Reynolds. Mógłby np. polecieć w kosmos. Na stałe. Nosz nie zdzierżę typa.
Muzyczne-narkotyczne, psychologiczne, dramaty, biograficzne i dokumenty.
Ohohoho. Od maleńkości słuchałam soundtracku do Pulp Fiction z kasety. Moje top uno, w późniejszym doroślejszym czasie sprawiłam sobie nawet vinyl z sentymentu. Dodać muszę tutaj tytułowy utwór z Ostatniego Mohikanina, Yanna Tiersena i jego harmoszkowe wydanie Amelii, soundtracki z Trainspotting oraz z Matrixa pierwszej części. No i nie byłoby tu muzyki filmowej bez pana Williamsa i Ennio Morricone!
Wes Anderson, Danny Boyle, David Fincher i Quentin Tarantino.
Louisa De Funesa. Nikt tak jak on się nie denerwował. No i Kapuśniaczek <3
Control Antona Corbijna. Cóż więcej mówić, jest dobra muzyka grana przez samych aktorów, jest pląsający Ian Curtis, są świetne ujęcia. I ta czerń-biel robi dobrą robotę.
5 godzinna dokumentacja Andy’ego Warhola, który rejestruje swojego znajomego, który śpi oraz polskie masowo produkowane „komedie” romantyczne. W sumie, podobny pułap.
Nie film a wytwórnia. Definitywnie Z.F. SKURCZ.
Nienawidzić to mocne słowo. Ale szczerze powiem, nie wiem. Pewnie mi się coś objawi jak opublikuję ten wpis :D
Ostatnia scena z Fight Clubu. Marla i Edek Norton stoją trzymając się za rączki i patrzą jak pięknie wybuchają i walą się budynki. I wjeżdża Pixies z Where is my mind. U-WIEL-BIAM.
Cholera no, za wszystko! Uwielbiam kino. Wyżynne i nizinne. Kolorowe i czarno-białe. Rozdmuchane i to undergroundowe. Byleby coś wnosiło do mojego życia.
Bo tak. Bo mogę. Bo czasami nie wyobrażam sobie wieczoru bez filmu/serialu. Bo czasem fajnie jest odciąć się od świata realnego. I nie nazwałabym tego marnowaniem czasu. Bo zdarzyć się może, że w niespodziewanym momencie otworzy nam się głowa, nasuną wnioski i zmienimy przez jakiś głupi film czy serial nasze życie 😉
I to by było chyba na tyle. Za bardzo się wczułam, wybaczcie 😉
Ale jak konkurs to konkurs, trochę spowiedź, trochę temat, który lubię, tym bardziej było to dla mnie wyzwanie 😊
Pozdrawiam,
Moniś
Tytułowe zdjęcie to kadr z filmu "Kapuśniaczek"