Piątek, piąteczek, piątunio, a człowiek tylko marzy żeby już iść spać. Nie będę was zanudzać historiami o mojej robocie, gdzie dziś pół dnia zmarnowałem na coś, co nie mialo najmniejszego sensu powodzenia. Natomiast po robocie trzeba było zrobić zakupy i skorzystać z niskiego poziomu smogu - zrobić mały spacerek.
Jakoś nie służy mi ta pogoda/aura ostatnio. W ramach przełamania jutro postaram się odebrać rower z serwisu i wyruszę gdzieś w niedzielę. W planie minimum może pójdę biegać. Zobaczymy.
Coś się zepsuło i nie umiałem złapać ostrości, może jakiś paproch albo ubrudzony obiektyw, ale chyba przeszło.
Postanowiłem też spróbować rozkręcić laptopa, bo z dnia na dzień performance baterii strasznie się obniżył, a przy okazji bardzo często i niemal od włączenia zasilania wiatraki przy grafice pracują na pełnych obrotach. Początkowo myślałem, że może jakiś wirus mi kopie monero czy inne krypto, ale wirus chyba czekałby na start systemu, a nie zaczynał jeszcze na ekranie ładowania biosu. Drugim pomysłem był kurz, ale nie. Spróbuję przywrócić ustawienia fabryczne, a jak to nie da rady oddam do serwisu.