Dzień wyborczy spędziłem tak, żeby nie musieć słuchać wycen na bazarku, po ile pistacje, po ile kolendra, konfitury itd. Głosować głosowałem.
Zaprosiłem znajomych na kaukaskie szaszłyki z jagnięciny i wyszły nawet nawet. Przy okazji zrobiłem też żeberka w whisky i miodzie. Więc cały czas krzątałem się po ogrodzie i domu. A wieczorem, krótka przejażdżka na rowerze już po ciemku, co było głupim pomysłem. Na szczęście nic się nie stało, ale jednak ryzyko wypadku wzrasta