Nie ma ma dobrych podatków, wszystkie są złe, jednakże jak wiadomo jakieś daniny występować w kraju muszą. VAT jest tym podatkiem, który najłatwiej przełknąć. Pod warunkiem, że byłby on prosty (jedna wartość dla wszystkich towarów) i niski (obecnie UE pozwala na 15%).
Kraje, od których powinniśmy się uczyć to Węgry i Rumunia. One aktualnie tną jego wysokość. Rekordowa Rumunia obniżyła wysokość aż o 4 punkty procentowe w ciągu całego ubiegłego roku. Obniżki te spowodowały wrzask unijnej biurokracji, która wieszczyła problemy w gospodarce rządu w Bukareszcie. Gospodarka jednak pokazała coś zupełnie innego. Rumuni zanotowali wzrost gospodarczy na poziomie 6% będąc najlepiej rozwijającą się gospodarką w Europie. Również u Węgrów obniżki podatków spowodowały pozytywny odzew gospodarki.
Dlaczego UE tak nieprzychylnie patrzy na obniżanie wysokości VATu? Dlatego, że składka do wspólnego budżetu wyliczana jest w zależności od wpływów właśnie z VATu! Węgrzy i Rumuni zdają sobie sprawę, że Brexit spowoduje wzrost wysokości składek krajów pozostających pod jurysdykcją UE i w ten sposób, obniżając swoje podatki dążą do tego by zamiast pieniądze przekazywać do Euro Zony, fundusze zostały u ich obywateli. I to się sprawdza!
Martwi natomiast fakt z naszego podwórka, Minister Morawiecki zapowiada zwiększenie wpływu do Polskiego budżetu tytułem większej ściągalności podatku od towarów i usług. To wróży większe wydatki na UE, większy drenaż kapitału od polskich obywateli do Brukseli. Czy nie jest to zastanawiające, że rząd Polski, kreujący się na patriotów chce zabierać więcej pieniędzy NAM by oddać biurokracji brukselskiej?
Do ùzdrzeni!