Niedziela, dzień wolny od pracy( niestety nie dla wszystkich ), aczkolwiek ja nie powinnam narzekać bo wolnego, przynajmniej z teorii jest i to dużo bo jestem jeszcze na urlopie wychowawczym.
Wydawało by się spokój, sielanka i przede wszystkim długi spacer z rodziną po wspólnym obiedzie.
No właśnie, kluczowym powodem lub chwilową motywacją napisania tego tekstu jest pośrednio sam spacer, a właściwie to co akurat w tą niedziele mnie bardzo zaskoczyło( oczywiście bardzo pozytywnie).
Staramy się wszyscy często spacerować po okolicy, głównie w weekendy, tak i było też w tą niedziele(11.03.2018). Niby nic, zwykły spacer – a jednak!
Coś było tego dnia zupełnie innego, czego nie można było zaobserwować wcześniej.
W przeciągu 15 minut spaceru, spotkaliśmy na drodze chyba wszystkich sąsiadów, z pociechami, z psami, na rowerach itd. Oczywiście trafili się również znajomi męża, z uwagi, że to są jego rodzinne strony Wrocławia. Czasu mieliśmy dużo, więc można było przystanąć, porozmawiać, wymienić uprzejmości. Miło sympatycznie, prawda?
Dawno nie pamiętam w sumie tak pozytywnego dnia jak ten. Po spacerze wróciliśmy do domu wypiliśmy herbatę… i zaczęliśmy rozmawiać o ostatnich godzinach spędzonych na spacerze.
W pierwszej chwili mogło by się wydawać, że wszystko jest po staremu, a jednak nie było.
Te tłumy, ta cała frekwencja jak nigdy w tej okolicy była owocem zamkniętej biedronki oczywiście, z resztą nie tylko samej biedronki tylko wszystkich większych sklepów.
Cała ta sytuacja trochę przypomniała mi moje dzieciństwo, gdzie ta niedziela spędzana była z rodziną, najczęściej była wolna od pracy.
Nie chcę takiego zakazu handlu komentować przez pryzmat samej polityki, bo za bardzo polityką się nie interesuję i staram się ją trzymać z daleka. Ale powiem Wam, że jestem stanowczo na Tak!
Ciekaw jestem również opinii tych ludzi którzy nie raz muszą pracować np. w biedronce, czy lidlu.
Czy to im się podoba, czy np. finansowo nie stracą za bardzo na wypadnięciu z grafiku niedzieli.
Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne, to czy takie sklepy faktycznie non stop muszą być otwarte?
Czy my sami przy odrobinie lepszej organizacji swojego czasu możemy w jakieś dni darować sobie ten cały „shoping” i skupić się na rodzinie, czystym relaksie, czy może jakimś hobby?
Dziękuje za uwagę :D
Miłego poniedziałku i kończę bo muszę lecieć do… biedronki :P
Pati
Zdjęcie pochodzi ze strony pixabay