Już za niespełna 4 dni będziemy świadkami kolejnego (już trzeciego) halvingu Bitcoina. Nagroda za blok spadnie z 12,5 BTC do 6,5 BTC. Spekulanci załadowani w BTC oczekują wzrostu zainteresowania kryptowalutami w najbliższym czasie. Czy będą mogli oni powiedzieć "zielono mi" po kolejnej bańce w świecie "cyfrowych walut"?
Halving #2 a cena Bitcoina?
Patrząc na wykres google trends hasła "bitcoin" to jest on mocno skorelowany z ceną. Halving w 2016 r. praktycznie nie zmienił liczby wklepań słowa "bitcoin" w wyszukiwarkach. To wzrost ceny przyciąga tłumy. W szczycie bańki o bitcoinach dyskutowali nawet przysłowiowi taksówkarze. Nie wygląda więc na to, żeby kryptowaluty zyskały na popularności w najbliższym czasie.
Cena Bitcoina przed i po Halvingu #2 (9 lipiec 2016).
- Rok przed 266
- Pół roku przed 400
- Halving 658
- Pół roku po 770
- Rok po 2800
Kurs najbardziej rósł kilka miesięcy przed zmianą nagrody za blok. Bezpośrednio po halvingu spadł i powolutku rósł przez pół roku wracając, a nawet przebijając poziom 9 lipca. Dopiero po kilku dobrych miesiącach oderwał się od rzeczywistości i poleciał "na księżyc".
Cena Bitcoina przed Halvingiem #3
- Rok przed 6313
- Pół roku przed 8828
- Halving ???
Widzimy podobną tendencję. W ostatnich dniach Bitcoin mocno "rośnie". Mogą to być jednak ostatnie godziny przed odwróceniem trendu, bo kiedy wszyscy spodziewają się wzrostów to ... wiadomo co się dzieje. Co ciekawe giełdy notują też rekordowe obroty, ale nie wiem czy nie jest to zasługa handlujących botów. Według wykresów localbitcoins transakcje z udziałem BTC z tygodnia na tydzień maleją (z pewnymi wyjątkami, o tym poniżej) i wróciliśmy do poziomów z lutego 2017 r.
Bitcoin lekarstwem na inflację?
Wolumen na localbitcoin spada, ale nie w takich krajach jak Argentyna czy Wenezuela. Wysoka inflacja czy nawet hiperinflacja spowodowała, że ludzie coraz chętniej używają bitcoina do transakcji. Kiedy ich lokalna waluta traci z każdym dniem siłę nabywczą nie opłaca się jej trzymać więc albo wymienia się ją od razu na towary albo na złoto lub bitcoina. Nikt rozsądny nie będzie lokował swoich oszczędności w banku, bo za rok będzie mógł za nie kupić kilka/naście/set razy mniej produktów.
I to jest też szansa na wzrosty cen kryptowalut. W czasach kiedy większość państw w ramach "walki z zarazą" wymyśla wielomiliardowe tarcze antykryzysowe polegające na zadłużaniu się i drukowaniu pieniędzy ludzie mogą przestać ufać w złotówki, euro czy dolary i zaczną szukać alternatywy. Jedną z nich mogą okazać się kryptowaluty.
Czy w najbliższych miesiącach kurs bitcoina będzie "zielony" czy "czerwony"? Czy czeka nas nowa "bańka", a może wręcz przeciwnie? Świat kryptowalut jest nieprzewidywalny, więc ja nie podejmuję się prognozowania. A może ktoś z Was ma "szklaną kulę" i wie coś więcej?
Korzystałem z: