Masz pojęcie? ~Religia~

Words
1151
Reading
6 min
Listen
Play
9y

image.png

Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czym jest religia? Skąd się wzięła? Jaki pełni funkcje? W tym tekście spróbuję odpowiedzieć na te pytania. Zaczynamy, tradycyjnie, od definicji.

Definicja

Religia była jednym z pierwszych sposobów, prób zrozumienia świata, poukładania go spójną całość. W takim ujęciu, rzeczy nieznane i tajemnicze stały się święte, „pochodzące ze świata duchów/bogów”, boskie. Ograniczone możliwości badawcze i poznawcze pierwotnych ludów kumulowały się w postaci oddawania czci zjawiskom, których człowiek nie rozumiał, ale nadal chciał w jakikolwiek sposób mieć nad nimi kontrolę. Chociażby pozorną.

Dziś posłużylibyśmy się bardziej usystematyzowaną definicją.

Religia to system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

To dość pojemna definicja, ale w dość dobry sposób odcina twierdzenia, że wiara w teorie naukowe to religia, co często słyszymy z ust ludzi „boga”, gdy próbują podważać podstawy ewolucji czy innych nauk, które stoją w sprzeczności z doktrynami ich religii czy kościołów. Gdybyśmy chcieli jednak na religię spojrzeć nieco bardziej współcześnie, to możemy podjąć próbę zdefiniowania religii, jako zjawiska memetycznego.

Religia będzie kompleksem memów, które poprzez zaszczepianie wrażenia prawdy, pewności i cnoty wobec proponowanych rozwiązań i odpowiedzi na pytania o istnienie i sens świata, paraliżują „nosiciela” i zmuszają go do własnej propagacji. Chodzi o to, że religia, jako zestaw propozycji na nurtujące człowieka problemy, oferuje odpowiedzi, które same z siebie nie są odpowiedziami, lecz są jeszcze większymi tajemnicami, których rozwiązać nigdy nie zdołamy. W związku z tym, możemy na tym poprzestać i mieć spokój. Taka perspektywa jest bardzo kusząca, zwłaszcza dla młodych umysłów, które dopiero zaczynają szukać sensu w otaczającej nas rzeczywistości. Zamknięcie któregokolwiek z otwartych problemów, jest kojące i satysfakcjonujące. Bóg/bogowie, jak wyjaśnienie tego, co jest dla nas zagadką, kończy dyskusję. Te byty ze swojej natury są nieprzeniknione i niepoznawalne, wiec tutaj stawiamy barierę poznania. Czyli, akceptując religijne memy, mamy wrażenie, że rozwiązaliśmy problem. I musimy się tym dzielić z innymi. Dlatego religie są tak pociągające i nadal skuteczne. Wokół tych memów, budowane są całe struktury praktyczne, tekstowe i instytucjonalne.

Dyskusja

Podstawowe pytania, wobec powyższych definicji, powinny brzmieć – czy religie nadal pełnią swoje funkcje. Czy są konieczne? Czy akceptowanie religii, jako odpowiedzi na wątpliwości jest korzystne? Czy nie ponosimy zbyt dużych kosztów wiary w religijne odpowiedzi? Postaram się zaadresować te kwestie.

Czy religie pełnią nadal swoje funkcje?

Moim zdaniem w coraz mniejszy stopniu. Jeśli spojrzymy na ewolucję religii, to zauważymy jedną bardzo wyraźną tendencję. Otóż dominium religijne się kurczy. Religie coraz większe zakresy sowich rozwiązań przenoszą do sfer parabolicznych, metaforycznych, bo muszą ustąpić naturalistycznemu, naukowemu wyjaśnieniu zjawisk. Więc z zakresie wyjaśniania rzeczywistości, religie muszą ustąpić pola. Można się spierać, czy w związku z tym zasadne są funkcje spajające społeczności. I pokuszę się o twierdzenie, że nie. Po pierwsze – funkcja oparta na nieprawdziwych przesłankach i istniejąca dla określonego celu, dlatego, że ten cel jest, to trochę bycie, dla bycia. Owszem, powszechność religii jest wygodna, a zmian bywa bolesna, lecz dziś religie nie pełnia żadnej unikalnej funkcji, której nie dałoby się zastąpić czymś opartym na faktycznej rzeczywistości, nie mitycznej.

Możemy jeszcze rozważyć, czy funkcja ”pocieszycielska” w kontekście różnych tragedii, nie pozostaje jednak unikalna. Bo nikt tak skutecznie nie oszukuje ludzi, ze wie, co jest po śmierci, jak religie. I nie mówię o oszustwie w sensie pejoratywnym, tylko faktycznym. Nikt nie WIE, co będzie po śmierci. Religie jednak gładko przechodzą z wiary, co będzie do wpajania nam wiedzy o tym, co będzie. I to jest działanie, w moim odczuciu dość szkodliwe.

Czy akceptacja religii jest korzystna?

Dla ludzi, którzy nie chcą znać faktów, nie potrzebują kontaktu z rzeczywistością – tak. Może być korzystna. Bo ludzki mózg nie lubi nierozwiązanych zagadek i pytań bez odpowiedzi. I będzie ich szukał, ciągnął nas w kierunku znalezienia odpowiedzi. Religia dając pozorne odpowiedzi, daje tez ukojenie dla tego kłucia w głowie. Tylko, że jeśli dla kogoś odpowiedź – „wola boska” nie jest odpowiedzią, tylko wyjaśnieniem tajemnicy inną tajemnica (czym tak naprawę jest), to nie rozwiązuje to niczego, a dodaje kolejny poziom do zagadki. Więc jeśli ktoś ceni bardziej pozorny spokój nad prawdę – religie są dla niego rozwiązaniem problemu. Dla całej reszty – raczej nie. I nie twierdzę, że wśród osób religijnych nie ma dociekających. Są. Dlatego mamy teologię, dlatego mamy mistyków i ludzi otwarcie dyskutujących o problemach wewnątrz systemów religijnych. Jednak nie uważam, że dyskusje na te tematy są uczciwe. Bo wciągają nas w mityczny świat i proszą o bezkrytyczne zaakceptowanie przynajmniej części z założeń. Ja nie potrafię ich zaakceptować i wolę mówić „nie wiem”. To uczciwsza pozycja wyjściowa do jakiejkolwiek dyskusji.

Czy ponosimy zbyt duże koszty wiary w religię?

Ktoś może powiedzieć – nie, przecież religie są za darmo. Nikt nas nie zmusza do płacenia, czy robienia czegokolwiek. Jest jednak pewien koszt, który jest często pomijany. Chodzi o poświęcenie własnego potencjału. Bo jeśli zaakceptujemy religijną wizję świata, to nie musimy już nic w tej materii robić. Wystarczy zapoznać się ze stanowiskiem kapłanów i zamykamy temat. Zobaczcie ile osób z kręgu islamskiego zdobyło nagrody Nobla. Promil. Ilu mamy naukowców z tych regionów świata. I to jest koszt braku ewolucji religii. Bo islam jest odporny na społeczną ewolucję, ponieważ nie ma w nim rozdziału sacrum od saeculum (święte od świeckiego). To jest zmarnowany potencjał, za który winę ponosi akceptacja religijnej wizji świata. Takie bariery są nadal stawiane tez dziś (vide badania nad komórkami macierzystymi) i przesunęły się z barier religijnych do etykiet granic „etycznych”, ale często to tylko fasada. To są koszty akceptacji religijnych wizji świata.

Na koniec

Bardzo przeszkadza mi nieuprawnione zagarnięcie sfery duchowej przez religie i to, że akceptujemy to, jako fakt. Duchowość nie jest monopolem wiary czy religii. Religie tę duchowość ukradły. Powiecie – jak ateista może mówić o duchowości – przecież nie wierzy w duszę i inne banialuki. Tylko, że duchowość to nie pojęcie religijne. Znowu kupujemy retorykę religii. Każdy z nas, przynajmniej raz w życiu przeżył coś tak bardzo emocjonalnego, że nie potrafił tego ująć żadną znaną sobie emocją, nie potrafił tego opisać. To jest duchowość. Coś, co możemy pielęgnować, co pozwala najlepiej poznać samych siebie, swoje emocje, swoje wewnętrzne ja. Przekraczanie granic znanych nam emocji, jest formą duchowego odkrywania siebie. I taka duchowość wymyka się religiom. I ja obwiniam religie o to, że ukradły tę część nas, zawłaszczyły i przez to nie potrafimy już szukać sami w sobie siebie, bez pomocy wyuczonych rytuałów i wsparcia kapłanów. Nie musisz wierzyć czy być religijnym, żeby korzystać z tego, co daje wejście w swoje własne wnętrze.


Co sądzicie o kondycji religii? Bardzo się różnimy w opiniach?

Dajcie znać w komentarzach!

Podziękowania dla santarius@santarius i saunter@saunter za wczorajszą, wieczorną dyskusję na steemit.chat (#polish), która pchnęła mnie w kierunku tego wpisu i kilku kolejnych (już wkrótce). Dzięki Panowie.

Dzięki za upvoty, resteemy i komentarze! Do następnego!

Masz pojęcie? ~Religia~ | Ecency