Mijam mamę z małym dzieckiem. Dziecko: zaangażowane w uważne chodzenie po trawie. Każdy jego powolny krok wygląda jak stawiany na Księżycu. Mama: zaangażowana w dyplomatyczne nawoływanie do powrotu na Ziemię, a konkretniej - do domu.
Chodź już do domku. No chodź. - mówi zachęcająco - No bo kto zje rosołek?