Dzisiejszy szkic to Asuka z tekkena, obrazek znowu robiony węglem. Wydaje mi się że cieniowanie wyszło lepiej niż w poprzednim, i było to zanim całość rozchrzaniłem miękkimi pastelami.
Swoją drogą moja mama dawniej dorabiała do wypłaty sprzedając malowane przez siebie obrazy i ma masę przyborów do malowania/rysowania którymi posługiwać się nie umiem, więc miękkie pastele są jednym z tych przyborów. Mało tego gumka robi się szybko cała brudna i ledwo zbiera cokolwiek z kartki, więc musiałem się wyposażyć w nowe.
Nie wydaje mi się żebym kiedykolwiek jeszcze ich użył, ciesze się że chociaż zrobiłem zdjęcie przed kolorowaniem.
tak przy okazji mam straszny problem z rysowaniem ust, nosa i generalnie twarzy. Przy moim ostatnim pełnoprawnym obrazie (city night n) spędziłem przy samej twarzy ponad połowę czasu przeznaczonego na rysunek. Mało tego te pastele są tak wielkie, ciężko nimi trafić w małą przestrzeń, każdy błąd kosztował mnie duży fragment gumki.
Następnym razem spróbuje z akwarelami.