Wczoraj urodziłam córeczkę. Każdy chyba wie jak to wygląda - najpierw rodzi się dziecko, potem łożysko, a następnie jest szycie krocza. Więc, córkę na rączki dostał tata. Lekarz, który szył mi krocze, strasznie się ociągał, a ja bardzo chciałam już przytulić moje dziecko, więc nie wytrzymałam i mówię do niego: - Co pan tam robi? Haftuje? Odpowiedział mi spokojnym głosem: - Tak. Właśnie kończę wyszywać swoje inicjały.