Szpracha

Words
358
Reading
2 min
Listen
Play
8y

Helmut Fuchs w dalszym ciągu nie był jednak zadowolony z proponowanych mu przez zaradne staruszki tytułów. Wrzeszczał i wymachiwał wściekle rękami.

– A może on chce bilet kupić, pani Lodziu?

– Nie, już mu pokazywałam, wtedy się właśnie tak wściekł.

– To ja już kochana nie wiem.

W tym momencie Helmut zareagował instynktownie. Nie chcą mu dać, to sam sobie weźmie. Złapał się obydwiema rękami przymocowanego pod okienkiem parapetu i wcisnął swoja łysą głowę w otwór.

– Co!? Co mi tutaj! – rozdarła się pani Lodzia, wypychając instynktownie intruza ze swojego miejsca pracy.

– To cham jeden! – krzyknęła pani Stenia. – Zabieraj łeb, łobuzie!

Helmut Fuchs na własnej skórze boleśnie przekonał się, jak niebezpieczna może być damska torebka, zwłaszcza miotnięta z zamachem przez wprawioną dłoń. Rąbnięty w plecy emeryt aż wypluł powietrze, szarpiąc się odruchowo do tyłu. Zahaczył jeszcze, rzecz jasna, czołem o krawędź okienka, cios w plecy jednak już się nie powtórzył.

– Dosyć tego! Krzyknęła pani Lodzia. – Wynoś się albo zadzwonię po policję!

Helmut, choć instynktownie wyczuł zagrożenie, nie miał w zwyczaju zbyt łatwo się poddawać. Nie mogąc dostać się do środka oknem, zaszedł kiosk od boku i złapał za drzwi, które (o dziwo) były otwarte!

– Gdzie?! – rozdarła się pani Lodzia, a biedna pani Stenia aż podskoczyła z wrażenia na obcasikach.

Helmut musiał działać szybko, wyostrzone do niemożliwości nerwy natychmiast dostrzegły poszukiwaną gazetę. Niemiec wręcz porwał ją z półki, rzucając skamieniałej z przerażenia kobiecie monetę dwueurową na kolana. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wybiegł z kiosku, jakby go sam Teufel[1] gonił, i pognał przed siebie.

– A! – pani Lodzia szybko odzyskała rezon. – Pani Steniu! On „Kurier” chciał kupić.

– Ukradł! Świnia jedna!

– Nie, zostawił dwa euro.

– O! Razy cztery to aż nadto wyjdzie! – ucieszyła się znajoma kioskarki.

– Tak, tylko jak ja to potem rozliczę! Z własnych pieniędzy muszę teraz dołożyć, a te eurasy to sobie wezmę.

– A wie pani… to się nawet na koszyk w markecie przyda.

– A wie pani, że rzeczywiście. Będę miała, przynajmniej nie wyda człowiek na bułkę jak naszego bilonu…


[1] Niem. Diabeł.

https://pixabay.com/en/money-coins-currency-metal-old-3909777/



Posted from my blog with SteemPress : http://www.krasnal.ml/2019/02/06/228/
Szpracha | Ecency