Po powrocie z Rzeszowa poszedłem pobiegać ze swoim pieskiem. Przebieżka ok 4 km przez pola nad staw 😀
Pies był spragniony i napił się ze stawu, ja niestety musiałem wrócić drugie tyle do domu xd
Spotkała nas mała przygoda, bo niemal nie zostałem stratowany przez 4 sarny, a mój obrońca ganiał wtedy kuropatwy xD
Jak to na jesieni znalazłem również pięknego grzyba jadalnego tylko raz ;-)