Społeczeństwo kocha zło

Words
661
Reading
3 min
Listen
Play
1y

Nie od dziś wiadomo, że to, co złe, zawsze przykuwa wzrok. Niczym ćmy lgnące do światła, kierujemy się ku ekranom, by zobaczyć wiadomości. Ciekawi nas aspekt zła – dlaczego coś się wydarzyło i z jakiego powodu. Choć udajemy zszokowanie, to w dużej mierze ciekawość zawsze wygrywa.

Lata mijają, a fascynacja złem tylko rośnie. Najlepszym tego przykładem są trendy w internecie.

Kojarzycie platformę TikTok? To właśnie tam rodzą się różne trendy, które później wchodzą do kanonu współczesnej popkultury. Tak też było w przypadku osoby, która wrzuciła scenę z filmu:

IMG_0584.gif

Śmieszny wyraz twarzy, który miał wyśmiać daną sytuację, ale jednocześnie pokazać: „jestem twardy”. Problem pojawia się wtedy, gdy pozna się sens całego filmu i książki, na podstawie których powstała ta scena. W umyśle głównego bohatera, Patricka Batemana, rozgrywa się brutalna rzeź. Zabija wszystkich, którzy go irytują.

Ten gif stał się tak popularny, że internauci zaczęli nazywać go „Sigma” – określeniem osoby, która ignoruje zdanie innych i ma zawsze ostatnie, miażdżące słowo. Młodzież zakochała się zarówno w obrazku, jak i w samej idei, tworząc z Patricka wręcz postać boską. Uwielbienie dla mordercy – nawet tego wyimaginowanego – tylko dlatego, że zrobił śmieszną minę, pokazuje, jak bardzo społeczeństwo fascynuje się złem. Nie liczy się przesłanie filmu – liczy się tylko mina.

Mina, która – jak się okazuje – symbolizuje coś więcej: społeczeństwo kocha zło. Zło, które tkwi w nas głęboko. I gdy tylko się ujawnia, wszyscy z zapałem śledzą w internecie każde poczynania przestępcy. Trendy bywają dziwne – powiedziałbym nawet, że są tym, co zabija sztukę na każdym kroku.

Innym przykładem jest postać Jeffreya Dahmera z serialu Netflixa. Tak jak w przypadku Patricka Batemana (granego przez Christiana Bale’a), tak i tutaj ludzie zakochali się – nie w samej historii – ale w wyglądzie, jaki nadał mordercy aktor Evan Peters. Różnica polega na tym, że Dahmer istniał naprawdę i dokonał przerażających zbrodni. A mimo to młodzi ludzie zaczęli się ubierać jak on, naśladować jego styl, zupełnie jakby był celebrytą.

Jak widać, im gorsze i bardziej wynaturzone zło, tym większym obiektem fascynacji się staje – zarówno dla młodych, jak i starszych. Miłość do zła to zjawisko absurdalne, ale coraz powszechniejsze. Wystarczy przescrollować YouTube czy Instagram, by zauważyć, że ludzie odgrywają sceny pełne przemocy, pogardy i brutalności. Takie treści zyskują ogromne zasięgi.

Warto zadać sobie pytanie: skąd to się bierze? Jak algorytmy połączyły kropki, by dać ludziom narzędzie, z którego narodziły się idiotyczne trendy? Trendy, które promują zło, nie dobro. Patrick i Dahmer (ten serialowy) mają ze sobą coś wspólnego – stali się obiektami westchnień. Patrick wręcz wszedł do słownika młodzieżowego. To pokazuje, jak młodzież odbiera bodźce dobra i zła. Granica zaciera się do tego stopnia, że ludzie są gotowi kochać to, co najgorsze – byleby zdobyć lajki.

Nie jest ważne, czy masz talent. Nie liczy się, że chcesz coś wartościowego przekazać. Liczy się tylko to, czy zrobisz odpowiedni grymas i podpiszesz go słowem „Sigma” – wtedy ludzie będą bić brawo.

Wiele trendów wiąże się również z muzyką – często bardzo seksualizowaną. Rozumiem, że nastolatkowie słuchają różnych utworów, także tych o narządach płciowych, ale niepokoi mnie, gdy ktoś nieświadomy tańczy do piosenki i nie wie, o czym ona naprawdę jest. Społeczeństwo kocha zło – i z tym ciężko się już dziś spierać.

Każdy z nas przynajmniej raz kliknął w wiadomość o przestępstwie – z ciekawości. I to nie szokuje. Szokuje raczej to, że ludzie zaczęli kochać zło. Filmowe, internetowe, pozornie nieszkodliwe. Tworzą z niego laurki, estetyzują, gloryfikują.

Większość tych, którzy naśladują Patricka z American Psycho, nie ma nawet 17 lat i nie zdaje sobie sprawy, co ten bohater przeżywał i jakie zbrodnie popełniał. A tymczasem każdy kolejny trend wyrasta jak grzyby po deszczu. Najpierw kilka osób powtórzy daną scenę, później reszta, jak owce na rzeź, zaczyna kopiować – nawet jeśli oznacza to ponowne uwielbienie dla zła.

Na koniec nachodzi mnie pewna refleksja: co by było, gdyby ludzie nie mogli zarabiać na social mediach? Jak wyglądałoby ich życie? Czy nadal wielbiliby morderców – nawet tych fikcyjnych?

Dziękuję za przeczytanie.

Społeczeństwo kocha zło | Ecency