W ogóle nie rozumiem tych ludzi, wszyscy wiemy że panuje "zaraza", epidemia czy jak to tam nazywają. Wszyscy wiedzą, że należy utrzymywać minimum środków ostrożności. A ludzie co? No właśnie, zamiast siedzieć z dupami w domach, lub jak już muszą iść na spacer, to tam gdzie nie ma zgrupowań, a oni spacerują po marketach, sprawdzają które sklepy są otwarte i co można kupić. Do tego mają ze sobą całe rodziny, nawet dzieci. A hitem jest grillowanie całymi grupami w lesie.
Ludzie, skoro tak robicie to nie narzekajcie na sklepy, służbę zdrowia itd. Wirusa mamy i będziemy mieć tylko i wyłącznie na swoją prośbę. Bo skoro wiadomo, że aby zniszczyć "zarazę" trzeba unikać wszelkich kontaktów z innymi ludźmi to wy wszyscy łazicie, bo jest ładna pogoda to trzeba spacerować. No można spacerować ale nie tam gdzie są inni, a jeśli nie ma gdzie to nie wychodźcie z domów.
Przecież żeby wirus zginął wystarczyłoby przez trzy tygodnie nie wyłazić z domu i będzie po sprawie. Wystarczy tylko chcieć. Brak zdyscyplinowania będzie objawiał się rozszerzaniem "mendy" i niedługo Polska będzie na mapach następną czerwoną plamą. Będziemy mieli to samo co w Chinach i we Włoszech. A chyba tego nie chcemy.
Dlatego proszę Was jeszcze raz, nie musicie nie wychodźcie! Za trzy tygodnie też będzie ciepło i będzie można spacerować i spotykać się z innymi.