Zapewne jako rodzice nie raz spotkaliście się z problemem braku apetytu u dzieci. Taki sam problem mam ze swoimi dzieciakami zwłaszcza wtedy kiedy moja żona pracuje na zmianę popołudniową i robi rano zakupy. Najczęściej wtedy idzie na zakupy do sklepu z dziećmi które dobrze wytresowały swoją mamę. Za każdym razem zmuszają mamę do zakupu słodkich bułek lub napoi, które konsumują po drodze przed śniadaniem żeby tata nie widział.
Problem z jedzeniem znika kiedy to ja robię zakupy nawet jeśli idą ze mną dzieci. Nie chce abyście pomyśleli że jestem jakimś tyranem. Ja też kupuje im słodycze ale daje je z głową i umiarem. Najpierw śniadanie potem nagroda w formie nie wielkiej ilości słodyczy za zjedzony w całości posiłek.
Zawsze staram się aby obiad był przygotowany koło 13, czekam jednak aż dzieciaki same zawołają że są głodni, wtedy wiem że obiad zniknie z talerzy cały i w szybkim czasie. Wtedy też daję im słodycze i wszyscy są zadowoleni.
Zastanawiam się czy wszystkie matki są tak miękkie i czy dzieci potrafią zapanować nad słabym rodzicem. Swojej żonie wiele razy już tłumaczyć i nawet kilka razy udowodniłem że dzieci potrafią się obyć słodyczy przed konkretnym posiłkiem. Niestety ja sobie mogę pogadać a ona i tak robi po swojemu. Jak wytłumaczyć matce dzieci że to co robi jest złe, a może to ja źle robię już sam nie wiem.
Może ktoś z was potrafi rozwiązać ten problem