Kolejny test gry zimnowojennej za nami. Pierwszy opisałem tutaj. Tym razem rozgrywkę wyraźnie wygrali Amerykanie, ale istotnym czynnikiem było to, że sowiecki agent nie do końca zrozumiał zasady. Warto jednak dodać, że jest to osoba, która nie gra w gry planszowe i sama określa się jako oporna na przyswajanie prawideł.
Jakie wnioski po drugim podejściu do gry? Dynamika gry jest satysfakcjonująca a ogólna mechanika wydaje się być optymalna. A przynajmniej (moim zdaniem) nie posiada jakiś wyraźnych mankamentów, które trzeba koniecznie zmienić.
Modyfikacje można jednak wprowadzić na planszy.
Co dalej? Myślę, że im więcej testów tym lepiej. Szczególnie z graczami, którzy wiedzą jak grać, bo pole do rozkminy niewątpliwie jest duże. Każda kolejna rozgrywka może być więc jeszcze ciekawsza. Równocześnie wydaje mi się, że czynnik losowy jest mniejszy niż w Secret Hitlerze, bo zazwyczaj każda każda sytuacja w kartach ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwym atutem gry jest fakt, że jest dobrze zbalansowana i każda ze stron ma takie same szanse na wygraną.