Od kilku dni myślę o stworzeniu Królewskiej Ligi Briscoli w KBK. Briscola to gra, którą pewnego wieczora przyniósł ze sobą nasz dyżurny Włoch Lorenzo. Jest bardzo popularna na Sycylii i na Półwyspie. Karty wyglądają trochę inaczej niż te francuskiego wzoru. Zamiast damy i waleta jest jeździec i piechur. Co ciekawe trójka jest mocniejsza od króla i tylko as jest silniejszy. Dokładne zasady opiszę w przyszłości, jak uda mi się nabyć własny egzemplarz...
Niestety kupno Briscoli w Polsce zdaje się być obecnie niemożliwe. W wynikach wyszukiwaniach gra się pojawia. Niestety we wszystkich sklepach oznaczona jest jako "niedostępna". Wczoraj w nocy szukałem chyba z godzinę. Bez rezultatu. Lub raczej: bez zamierzonego rezultatu. Efektem poszukiwań jest bowiem pomysł, który wpadł mi do głowy tuż przed pójściem spać (takie są najgorsze). A co, gdyby zagrać w Briscolę kartami do Skata?
Karty do Skata kojarzę z wczesnej młodości. Zawsze były gdzieś na widoku. Jako dziecko uwielbiałem rysunki stworzone w 1963 przez Franciszka Bunscha. Zresztą moja opinia w tym względzie nie uległa zmianie. Są wyśmienite. Polskie miasta i postaci z różnych "bajek"...
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
A więc co, gdyby zagrać w Briscolę kartami do Skata? - to pytanie zadałem sobie przed snem. Niestety podstawowy problem to liczba kart. Briscola ma 40. Skat - 32. Nie da rady. Briscola kartami do Skata zawsze będzie "wybrakowana", zwłaszcza że w "śląskiej talii" brakuje trójki. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć nową grę - podobną do tej z Włoch, ale z pewnymi modyfikacjami. Tak powstał "Briszkot" (nazwa robocza).
W "Briszkota" gra się 32 kartami do Skata. Rozgrywka wygląda tak jak w Briscoli. Inna jest jednak punktacja. W Briszkocie odpowiednik "waleta" vel "dupka" vel "niżnika" jest najwyżej punktowany. Słaby "w polu", bo nieuzbrojony w ostatecznym rachunku staje się najlepszą kartą. Jutro pewno dotrą karty do skata, które dzisiaj kupiłem, to w najbliższych dniach można spodziewać się wpisu z zasadami.
W każdym razie pierwsze testy już przeprowadziłem i balans jest satysfakcjonujący. Oczywiście kwestia zasad nie jest definitywnie zamknięta i może się jeszcze coś pozmieniać.
Poza tym dzień minął dość spokojnie. Wieczorem wybrałem się tylko z Lorenzem, aby zobaczyć mieszkanie, które znalazł. Nawet nie sądziłem, że ceny wynajmu tak spadły. Okazało się, że znalazł całkiem dobrą miejscówkę przy Placu Inwalidów. 72 metry. 3 pokoje. Duża kuchnia z balkonem. Do tego komórka (mały pokoik z półkami). Standard babciny. Ale ogrzewanie miejskie. I to wszystko za nieco ponad 1800 zł. Niestety pół pierwszego czynszu trzeba oddać agencji, ale ogólnie cena jest bardzo dobra. Przed pandemią za taką kwotę można było wynająć najwyżej kawalerkę. I to raczej nie w centrum...