Dziś w Tatrach był wyjątkowo słoneczny dzień. Gdyby nie gruba warstwa śniegu, to stwierdziłbym nawet, że wiosenny. Skorzystaliśmy z z tych warunków i wybraliśmy się przed południem na Halę Gąsienicową. Niestety już na początku zepsuła się karta w aparacie, więc wielu dobrych zdjęć nie przywiozę. Niestety. Mam za to całkiem sporo polaroidów...
W schronisku ludzi było jak mrówków. Zjedliśmy z Agą zupę na zewnątrz (pomidorowa wyśmienita!) i zagraliśmy z Briszkota.
Wracaliśmy niebieskim szlakiem, co było dobrym wyborem, bo bez raków zejście żółtym byłoby dość trudne.
Wieczorem zajrzeliśmy na Krupówki. Przed jedną z restauracji była bardzo długa kolejka. „Ciekawe co za specjały tam podają” - zapytałem . Okazało się, że... są po prostu otwarci i można usiąść w środku.