Mam już trochę dość zimy, więc dzisiejszy słoneczny i stosunkowo ciepły dzień powitałem z nieskrywaną radością. Spring is coming! Taką przynajmniej mam nadzieję. Cóż, o wiele przyjemniej siedzieć w Królestwie, gdy przez okno zagląda Słońce.
Sobota jak zazwyczaj rozpoczęła się spokojnie. Nie licząc małej awarii Ecency, która sprawiła, że przez jakiś czas nie dało się korzystać z przeglądarkowej wersji (w sumie przyzwyczaiłem się już do tego interfejsu).
Pierwszym gościem był , który wracał z Turbacza. Kolejnym (tak jak i tydzień temu) był
, który przyjechał do Królestwa z Rzeszowa. Jego pojawienie się rozpoczęło serię rozgrywek testowej ligi Briszkota.
W tym samym czasie ja zaparzyłem łuskę kakaową z yerba mate i zrobiłem Bris Colę. Tym razem wyszła nieco lepiej niż poprzednio. Przy okazji Lorenzo, który doszedł w między czasie, pofantazjował trochę na temat alkoholowej wersji tego napoju.
Później zjawił się jeszcze ,
i Nina. Wieczór minął na Briszkocie i rozmowach. Nic nowego. Kabekowa norma w tych nienormalnych czasach.
Jutro niedziela, więc KBK zamknięte. W poniedziałek też. We wtorek otwarte od 18.00.