Gdzie leży szczęście?

Words
589
Reading
3 min
Listen
Play
6y

Do pewnych rzeczy trzeba w życiu dorosnąć. A żeby do nich dorosnąć, trzeba najpierw poznać rzeczy, które nas do nich prowadzą. I tak moja miłość do starego kina, zaczęła się w wieku nastoletnim za sprawą, oczywiście, Audrey Hepburn. Ta wspaniała kobieta z delikatną urodą i czarującym uśmiechem, wpłynęła na mnie w wielu aspektach. Później przyszła pora na Ingrid Bergman, Katherine Hepburn i w końcu Vivien Leigh. A dokładniej jej najsłynniejszej roli - Scarlett O’Hary.
W starym kinie, mówię o tych produkcjach do połowy lat 60. (Polskie produkcje do połowy lat 80.) jest coś niezwykłego. Coś, co bardzo trudno mi opisać, ponieważ komedie są lekkie, ale nie głupie i wulgarne, dramaty nie przerażają skłonnością bohaterów do bycia socjo- bądź psychopatami. Jest w tym wszystkim coś tak odświeżającego od współczesnych produkcji, co zaczęło mnie mocno magnetyzować i coraz bardziej przyciągać.

I tak właśnie było z filmem „Przeminęło z wiatrem”. Miałam go w filmach do obejrzenia od, bagatela, 10 lat. Widziałam urywki w telewizji, słuchałam jak moja mama zachwyca się Clarkiem Gable, lecz jakoś zawsze nie mogłam usiąść i wytrwać prawie czterech godzin, z wtedy dla mnie, niewiadomych przyczyn.
A dokładniej jednej - do pewnych rzeczy w życiu trzeba dorosnąć. Najpierw trzeba spróbować w wieku młodzieńczym taniego wina, na jakimś ognisku z przyjaciółmi, by w końcu, po latach, docenić smak i lekką wytrawność Pinot Noir.
Oparta na powieści Margaret Mitchell o tym tytule, historia filmu dzieje się tuż przed rozpoczęciem wojny secesyjnej. Bogata panna Scarlett O’Hara, może śmiało wybierać w kandydatach na mężów, ma wszystko, co panna tamtych czasów mieć powinna i jeszcze więcej - wygodne życie, piękne suknie, zachwycającą urodę i flirt, który poraża niejednego kawalera. Ona zaś, chciałaby mieć tego, który nie chciał jej. On zdobywa serce jej przyjaciółki.
Aby romans z Rhetem Butlerem zakończył się małżeństwem, Scarlett musi przejść przez trudy wojny, głodu, biedy, dwa małżeństwa i wydostać swój dom, ukochaną Tarę, z tarapatów finansowych.
Osią czasu filmu są spotkania tej pary, gdy dochodzimy do swoistego początku gdzieś pośrodku, czyli do sfinalizowania związku, który nam, widzom marzy się od drugiego spotkania.

41BEACB9-DA70-46CC-8EF3-C28E5BA7A20F.jpeg
Źródło - wp.pl

Dla mnie, jako widza, to już jest szczyt emocji, jednakże Scarlett musi otrząsnąć się z egoizmu i zapatrzenia w nieistniejące.
Rhett jest mężczyzną z krwi i kości, obywatelem tamtych czasów. Trochę bawidamek, lekkoduch, ale tez uczuciowy, kochający i wrażliwy. Zaciąga się na wojnę po stronie konfederatów, zostaje kapitanem, aby podczas swojej niewoli po przegranej (a dzięki swojej dyplomacji i niewątpliwemu urokowi osobistemu), grywać w więzieniu w karty oraz z kretesem przegrywać spore sumy, zjednując tym samym swoich przeciwników.
Zdobywa i serce Scarlett, będąc sam w niej zakochanym od pierwszego ich spotkania.
Oczywiście historia ta może niektórym wydać się zbyt ckliwa i melodramatyczna, lecz nic bardziej mylnego. Dla mnie jako młodego widza, dzięki tej produkcji filmowej, choć na chwilę, mogłam poczuć się jak widz lat przedwojnia, przeżywający wzloty i upadki innego życia, kibicujący głównym bohaterom i zaprzyjaźniony z tymi drugoplanowymi. A role drugoplanowe są wyśmienite Olivia de Havilland jako Melanie - któż by nie chciał mieć takiej przyjaciółki; oraz wspaniała, wręcz złota Hattie McDaniel w doskonałej roli Mammy, która w 1939 roku przyniosła aktorce Oscara.
Film doskonale oddaje tamte czasy. Mierzymy się problemem rasizmu, feminizmu, próbą przekroczenia swojej epoki, wojny oraz wszystkiego co ona przynosi.
Jest to dzieło ponadczasowe, obraz, który od 76 lat zachwyca kreacjami aktorskimi, blichtrem i rozmachem. To dzieło Złotej Ery Hollywood, które dzisiaj zachwyca jeszcze mocniej, jeszcze bardziej magnetyzuje widzów swoją doskonałością rzemiosła filmowego oraz przekazem - że nasze szczęście jest zakorzenione w nas samych, naszych realnych wyborach oraz docenieniu tego, co mamy.

Gdzie leży szczęście? | Ecency