Author of this content has low reputation.

Co nam przyniesie śmierć EOSa?

fervi(-3)
Published in
#polish
Words
1010
Reading
5 min
Listen
Play
7y

Dawno dawno temu, gdy Steem był młody wiele osób po kłótniach Dana Larimera (jeden z twórców Steem) i Neda Scotta profilaktycznie zaczęło spoglądać na EOS jako platformę, która może przejąć kiedyś "nasze blogi". Jeden z najbardziej łebskich twórców jednak poszedł w drogę, która może ubić EOSa i dzisiaj porozmawiamy o zjawisku wydajności sieci Blockchain.

Jak to jest z tą wydajnością?

Bitcoin ma bloki wpadające do 10 minut, EOS co 0.5 sekundy. Wydaje się, że nowa technologia rozwiązała problemy skalowania się blockchainów. Możemy w ułamek sekundy przesłać pieniądze z punktu A do punktu B.

Wbrew pozorom cały problem jest w filozofii kryptowalut konkretnych. Matematycy doszli do wniosku, że ... nie da się skalować blockchaina. Ilość operacji jakie ludzie robią na świecie uniemożliwia stworzenie systemu odpornego na cenzurę, zdecentralizowanego, weryfikowalnego.

I tak moglibyśmy iść do domów gdyby nie projekty innych warstw jak Lightning Network, które nie operują na Blockchain, a pozwalają przesyłać przekazy. Można to trochę porównać do płatności kartą i gotówką. Płatność kartą jest odnotowana od razu, a płatność gotówką ... nie. Oczywiście to świat elektroniczny, więc wszystko prędzej czy później wpadnie "do blockchaina", ale zarazem oszczędzając sporo miejsca.

Filozofią projektów Dana Larimera nie jest tworzenie zdecentralizowanych, odpornych na cenzurę (...) systemów. Dan uznał to wszystko za zbędne skupiając się na czystej wydajności. Prawdopodobnie czytając Huxleya doszedł do wniosku, że ludzie to leniwe bestie i nie interesuje ich bezpieczeństwo, a pewien system alternatywny do bankowego. Uznał, że 20 "głównych komputerów" to komputery tworzące sieć, a reszta tworzy kopie zapasowe.

Jednak EOS zaczyna się sypać. W ciągu ~9 miesięcy od uruchomienia właściwego projektu blockchain (pełnego węzła) przekroczył 4TB, przy okazji okazało się, że pełnych węzłów jest od 2 do 5 (na 20 "delegatów / witnessów"). Programiści aktywnie zastanawiają się jak zmniejszyć rozmiar blockchain, by był mniejszy, ale w pełni używalny by zachęcić delegatów do posiadania pełnego węzła.

Należy pamiętać, że nie są to rozwiązania, które rozwiązują realne problemy, a tylko odwlekają skutki w czasie. Skutki tego, że EOS nie będzie spinał się. Ba, w teorii cały czas się rozwija (projekty na nim) i będzie tył jeszcze szybciej.

Co może się stać w przyszłości?

Podejrzewam, że odbije się to potencjalnie na projektach BitShares i Steem - głównie przez to, że technologia w nich zawarta jest bardzo podobna. Co może sprawić, że ludzie zaczną się zastanawiać nad przyszłością tej gałęzi rozwiązań kryptowalutowych (i nie tylko - zaczną się zastanawiać nad przyszłością kryptowalut konkretnych).

Co musi Steem wprowadzić?

Cały problem ze Steem jest taki, że Stinc wprowadza zmiany jak coś się spali - trochę jak NTSB wprowadzająca dyrektywy po katastrofach lotniczych. Problemy z niemożnością założenia konta (w 2017 roku) nadrobiliśmy z HF20, czyli długo po potrzebie. Czasem się zastanawiam ile osób przez to nie używa Steem, bo nie mogli zarejestrować konta w ciągu 1 dnia, a hasło dostali po miesiącu i się zniechęcili?

Według mnie pierwsze co Stinc musi zrobić to wprowadzić porządny system antyspamowy. Jaki? Nie wiem. Bitmessage (coś a'la zdecentralizowany mail) ma system oparty na PoW, gdzie wysyłając wiadomość musisz wykonać pracę. Spam całej sieci jest niemożliwy, bo zbyt kosztowny. Nie wiem czy to dobry sposób, ale ciekawy.

Osoba mająca 30 Steemów może napisać 32 komentarze (zaokrąglijmy do 30) [według Steemd]. Powiedzmy, że noisy postanowił sobie pospamować sieć. Może tworzyć dziennie (by mu się RC zregenerowało) 21.500 komentarzy. To olbrzymia ilość! To nie tak, że sieć sobie rady nie da, bo zapewne przetrawi tyle niechcianych wiadomości. Tylko danego spamera nie dosięgnie żadna kara. W zwykłych platformach spamer zostałby zbanowany (ukarany). W razie problemów sieci ukarani zostaną ... najbiedniejsi. Gdyż podniesie się poziom (wymagań) Resource Credits, a Ci go mają najmniej. Jest to i tak wielki progres w stosunku do tego co było przed HF20, ale dalej za mało.

A walki ze spamem w sieci nie ma żadnej. Weźmy na przykład Drug Wars, w którym ludzie mogą postować informacje o swoich walkach stoczonych z innymi. Dlaczego mieliby to robić? Bo Fundition sponsoruje dając upvote (w ogóle Fundition to niezła patologia, ale może o tym kiedyś napiszę). Pewnie się nie załapiesz, ale są osoby, co dostają regularne upvote od nich.

Ale co do spamu - w ciągu tygodnia (taki jest chyba okres) gracze stworzyli 6.102 posty (numer 1). Na drugim miejscu pod względem ilości postów jest dtube (no tak :D) 3.545 postów. Actifit? 3.486 postów.

Większość wpisów tych nie ma sensu żadnego i są generowane przez algorytmy - by nagradzać ludzi. Powiedzmy, że ok (chociaż mogliby dawać "upvote z przyczajki"). Możemy sobie zdać sprawę, że ilość spamu generowanego w sieci idzie w tysiące wpisów dziennie.

Dlaczego walka ze spamem jest ważna?

Wyobraźmy sobie, że sieć Steem się zapycha i nowe osoby nie mogą publikować treści. Delegujemy im dziesiątki czy setki Steem Power, ale z czasem przestaje nam go brakować - wymagania rosną, bo jest coraz więcej wpisów i musimy zadecydować czy sami będziemy pisać czy oddamy swoje prawo głosu komuś innemu.

Wydaje się to być niemożliwe, ale ... potencjalnie jest to możliwe. Oczywiście można krzyczeć wtedy do ludzi "hurr durr, kupujcie Steem i delegacje", ale czy serio jest to dobry pomysł na przyszłość platformy? Czy mając X steemów jesteśmy elitarni? Niektórzy chcą by tak było, ja uważam, że jest to błąd.

Czy jest jakieś rozwiązanie problemu?

Z góry mówię, że być może Steem nie może działać w mainstreamie. Są jednak poszlaki, które sugerują, że jest możliwość stworzenia "zdecentralizowanego silnika do przechowywania treści, który da radę ogarnąć internet". Jest to koncepcyjny model jednak i nie wiadomo czy wszystko przeszłoby jak po maśle.

Jeśli uznamy, że Steem może działać i obsługiwać cały ruch internetowy (bo przecież nikt nie może Ci zabronić niczego?) to musi rozpocząć pracę możliwie najwcześniej. A to oznacza, że trzeba wymóc te prace na ludziach. Jak to zrobić? Chyba się nie da, ale na znak "buntu" proponuję przejrzeć listę witnessów i wyrzucić osoby, które robią dość mało. Część się nawet tym nie przejmie (możliwe, że witnessi nie są wybieralnymi osobami), ale proponuję tutaj zastosowanie pewnej symboliki. Musimy zacząć świadomie wybierać witnessów, bo to nie my jesteśmy dla nich, a oni dla nas (przynajmniej oficjalnie), a zawsze mogą sadzić marchew.

Co nam przyniesie śmierć EOSa? | Ecency