Osamotniony siedział na ławce,
rozmyślał o młodych beztroskich latach bezczasu.
I o tych gdy cierpiał na niedoczas,
typową przypadłość dzisiejszego świata.
Ciągle o kilka kroków do tyłu,
nigdy nie mógł się znaleźć w odpowiednim miejscu.
Nie słuchał siebie i swego ciała
które nadto przeciążone ledwo wyrabiało.
Dziś samotny wśród tłumu,
zadawał sobie w myślach pytania.
Nie mógł zrozumieć, gdzie się podziali wszyscy,
którym pomagał, kiedy miał na to siły.
Niewidzialny siedział na ławce
z nadmiarem czasu.
Miał wiedzę z którą chciał się podzielić,
lecz nikt nie chciał się zatrzymać.
Obdarowywał więc wybranych przechodniów,
krótkim słowem - zwolnijcie.